Kończąc nastawiać pranie,sięgnęłam po butelkę płynu do zmiękczania tkanin.
Był pomarańczowy.
Nalałam trochę do zakrętki i powąchałam,pachniał ostro,znajomo.A,tak,przecież to likier advocat!
Odstawiając butelkę do szafy spostrzegłam napis na etykiecie:"happiness".