"Pamiętasz,jak było mi tak zimno,wtedy,i cały czas mnie przytulałaś,tak mocno mnie przytulałaś,pamiętasz?"

Pamiętam doskonale:niski pokój,w środku nocy bardzo duszny i gorący.Jak się wstawało ze snu,to niemal można się było spodziewać,że szyby okien zaparowały jak w akwarium.Poczucie dziwaczności i odwrócenia do góry nogami dominowało w tamtym czasie,szczególne,ale bardzo dobre,karmiące,pojące,sycące lepiej niż śniadanie,emocjonujące mocno.Na dworze było przejmująco lodowato,jeździłyśmy szybko samochodem,zawsze z muzyką w radiu.Pamiętam zwłaszcza trzy piosenki i miastowe lampy smyrgające do taktu,ich odbicia w szybie,tuż za kokpitem.Tych piosenek słucham obecnie tylko czasem,na przykład kiedy tęsknię za Tobą niezwykle dojmująco i chcę się pognębić psychicznie,czekając na następne widzenie.
Myślę o zimie,i wychodzi mi,że teraz już lubię tą smętną porę,a to przez pamięć na nasze wspólne,kradzione roboczym tygodniom ranki,kiedy ociągałyśmy się ze wstawaniem,żeby się jeszcze trochę dłużej poprzytulać.Potem ja malowałam białą twarz przed lustrem,z tyłu widziałam Ciebie,ubierałaś się prężnie,nastawiałaś muzykę (znowu dwa utwory,głównie),czasem śpiewałaś mi prosto w oczy z bradzo słodkim uśmiechem i swego rodzaju nakierowaniem w źrenicach,i dłońmi na moich ramionach,och,jak to uwielbiałam.I jeszcze potem wyskakiwałyśmy w lodowaty,szary dzień,szyld dworca wyskakiwał znikąd.Na uczelni pojawiałam się w każdy poniedziałek z wielkim plecakiem,"o,wracasz z Zakopanego?".
Pamiętam też,jak do Ciebie przyjeżdżałam.Ciemne wczesne popołudnia,mrówki w lędźwiach,makijaż poprawiany gorączkowo na pół godziny przed stacją Główny Poznań,bo wszystko musiało być idealnie.Czekałam,aż Cię zobaczę na peronie,a jak się tylko pojawiałaś,cały ciemnawy,biedny swiat znikał,byłaś punktem skupienia,potem dlugo,długo nic i ewentualnie chodnik,bo trzeba patrzeć czasem pod nogi.
Pamiętam,jak w Twoim domu stawiałam zawsze torbę pod wielkim lustrem w pokoju,którego już nie ma (jest jeszcze na wszystkich djęciach,zwłaszcza tych w sepii).Znałam zapach tych wszystkich wnętrz,co kojarzą mi się z naszym Początkiem.Stawiające włosy na głowie i dziwaczne,jak wszystko szybko się zmienia,znika,przechodzi jedno w drugie.

Teraz-już ciepło.Jeszcze niedawno przewijałam miesiące w komórkowym kalendarzu i liczyłam,ile do czerwca.A teraz on właśnie trwa.Kilka chwil,i będziesz delikatnie opalona,rozczochrana od wiatru,zapalimy świece na balkonie i wychylimy toast za nasze pierwsze lato.Będzie łagodnie i klimatycznie,i nie puszczę Cię od siebie na krok,nawet do łazienki.Znajdziemy letnią knajpkę w miejsce naszej zimowej chocolaterii,inne piosenki do kojarzenia z zapachem Twojej skóry i ciepłego kurzu po wybieganym,dziecinnie radosnym dniu.
Name:


Komentarze: