Link Dzisiaj mamy 17.lipca.2005 :: 15:52 Mon petit cadeau(4)

Wróciłam , o Panie . Parę dni temu . Mój pokój taki wielki i samotny , nikt się nie wciska obok , bo też chce poleżeć na łóżku , nikt nie śpiewa , nie marudzi , że ma dość piwa , otwierając kolejną butelkę , nie uchyla drzwi z okrzykiem : idziemy na szluga ? . Nie można już siedzieć na tarasie , tarzać się w piasku na plaży . Nikt nie strzyże włosów jednorazową maszynką , nie je ogórków z serkiem czekoladowym , nie wyciera się moim ręcznikiem , bo swojego nie może znaleźć .
Nie ma wydrążonego arbuza zapełnionego szampanem , wsiurskich baletów , "niszczenia" się [z pełnym szacunkiem,sympatią tudzież dużą dozą inteligencji].Nie kąpiemy się w morzu nago i nie ustawiamy według rozmiaru stanika , opalając topless . Nikt się nie przytula tuż obok , w pełni szęśliwy [tak , G & G , o was mówię ].Brakuje naszych niezrównanych rozmów , wieczornych spacerków , nocnego żarcia ,kocio-bezmelodyjnego śpiewania , zapachu słonego lata w ciepłym wietrze .
Mnóstwo jest perełek z tego wyjazdu , które sobie zachowam , zapamiętam . Z tego,co robiłyśmy , nie wymieniłam nawet ćwierci. Jedno powiem - było niemal idealnie - duży uśmiech rozłożony po kawałku na te trzynaście dni .




Link Dzisiaj mamy 19.lipca.2005 :: 22:56 Mon petit cadeau(3)

Oddałam wczoraj zdjęcia do wywołania.W centrum handlowym obok punktu fotograficznego jest sklep z pierdołami-wazoniki,suszone bukiety,owocowe pachnidełka.Zobaczyłam motyle zamknięte w pudełku.Skrzydła miały z piór,korpusy z drewna,drżące czułki,całość przytwierdzona do spinki,pewnie żeby można było przyczepić na firance.Kupiłam jednego dużego.
Przypięłam go do kosmyka włosów-sterczał jak kokarda,jakby usiadł na chwilę.Dumnie defilowałam ulicą.
Chciałam zobaczyć,co ludzie na to.
Cóż,przeważnie się uśmiechali,niektórzy zwalniali kroku,wytrzeszczali oczy,parę osób podśmiewało się.Cholera,jeśli to było dla nich takie dziwaczne,to ja nie wiem,w jakich barwach przedstawia się ich codzienne życie.









Link Dzisiaj mamy 21.lipca.2005 :: 23:33 Mon petit cadeau(2)
Od 6 [słownie-sześciu] dni nie dotykam papierosów ani piwa.
Nie piszę tutaj prawie nigdy o imprezach,bo to dzień powszedni.Stałam się ćmą barową,zaiste.
Ten tryb życia mnie kiedyś zabije.Mimo wszystko,lubię go.

Teraz 6 dni całkowitej abstynencji-żałosne,ale jestem z siebie dumna.Znika chroniczny katar,wrażenie ucisku też,rano da się jednak myśleć....!
Chcę dociągnąć co najmniej do miesiąca,potrenować Dobry Styl.Już to polubiłam,odrobinę,ten trening silnej woli.Tylko czy trening polubi mnie..?
Ciekawe,że ciężej niż od używek przychodzi odwyk od pubów. Mrok,mnóstwo rozmów,dziwaczni ludzie,którzy w każdej chwili mogą się dosiąść,fajerwerk zapalonych papierosów,detonacje wybuchów śmiechu...Nawet zapach polubiłam,ciężki,zmywa się dopiero po długiej kąpieli.Tak pachniała dla mnie noc przez ponad dwa lata.

* * *

Abstrahując,dziś spędziłam dzień jak wycięty z amerykańskiego serialu,kojarzy mi się spokojnie,łagodnie.Kolorowo,chociaż padał deszcz.Zapach Cynamonowej schwytany we włosy i w dłonie zahibernował się cieplutko,trwa:tęczowe kurczątko w inkubatorze.



Link Dzisiaj mamy 27.lipca.2005 :: 22:07 Mon petit cadeau(7)
Smakowite.

Klient: poproszę kilo tych ogórków.
Ekspedientka:...ale to nie są ogórki-to biała kiełbasa.
Klient: a dlaczego ona jest zielona??
Ekspedientka: bo jest niedojrzała.
Klient: ....a dlaczego ma futerko?!
Ekspedientka: bo to jest taka kiełbasa-przytulanka!





Archiwum

2008
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2006
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2005
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2004
12
11
10



Linki

PlanetOut

lesbijka

ploty

SS

YuMe

database

o ludziach

streetpeeper

Dublin!

streets of warsaw

tak chodzą tam daleko

the sartorialist

bańka

komikslista

Mar.

M.

winne

J.

L.

BM

P.

uTube

?

zawartość niekwestionowana

ukradnijmy muzykę.

elegance in stupidity




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz