Narodowe barwy.
Link Dzisiaj mamy 20.czerwca.2008 :: 01:12 Mon petit cadeau(1)









. . . .

.


Link Dzisiaj mamy 24.czerwca.2008 :: 22:52 Mon petit cadeau(0)


...Odmiana warszawska.







Sesja.
Link Dzisiaj mamy 26.czerwca.2008 :: 04:00 Mon petit cadeau(1)
Jest niemal czwarta rano.
Klęczę na dywanie pośród porozrzucanych słów,które kleją się do pięt,ud i palców.
"Różnimy","ktoś","nic","nic,nic dwa razy","świata"...

Tak więc wdeptuję w dywan rozmaite wyrazy,odrywam je też od skóry,a śmierdzę strachem jak zwierzę.To dlatego,że panicznie boję się zawieść oczekiwania (głównie własne).
A jednak prawda,myślę,gapiąc się na granatowiejące (czy istnieje taki przymiotnik?)okno.Zapach strachu istnieje.Czuję go wyraźnie,choć równie dobrze może to być również kawa,zajęty dzień,wczorajsze papierosy,niedoschnięty od czterech lat tynk na ścianach mojego pokoju.Podobno zwierzęta rzeźne trzeba zabijać na tyle szybko,aby się nie zdążyły wystraszyć,bo pot śmiertelny sprawia,że mięso jest niesmaczne.
Gdyby mnie teraz zabito,nasuwa się więc wniosek,byłabym niezwykle gorzka na języku bezimiennego fana mięsiwa.




...a wszystko-to Ty.
Link Dzisiaj mamy 27.czerwca.2008 :: 22:44 Mon petit cadeau(0)
"Pamiętasz,jak było mi tak zimno,wtedy,i cały czas mnie przytulałaś,tak mocno mnie przytulałaś,pamiętasz?"

Pamiętam doskonale:niski pokój,w środku nocy bardzo duszny i gorący.Jak się wstawało ze snu,to niemal można się było spodziewać,że szyby okien zaparowały jak w akwarium.Poczucie dziwaczności i odwrócenia do góry nogami dominowało w tamtym czasie,szczególne,ale bardzo dobre,karmiące,pojące,sycące lepiej niż śniadanie,emocjonujące mocno.Na dworze było przejmująco lodowato,jeździłyśmy szybko samochodem,zawsze z muzyką w radiu.Pamiętam zwłaszcza trzy piosenki i miastowe lampy smyrgające do taktu,ich odbicia w szybie,tuż za kokpitem.Tych piosenek słucham obecnie tylko czasem,na przykład kiedy tęsknię za Tobą niezwykle dojmująco i chcę się pognębić psychicznie,czekając na następne widzenie.
Myślę o zimie,i wychodzi mi,że teraz już lubię tą smętną porę,a to przez pamięć na nasze wspólne,kradzione roboczym tygodniom ranki,kiedy ociągałyśmy się ze wstawaniem,żeby się jeszcze trochę dłużej poprzytulać.Potem ja malowałam białą twarz przed lustrem,z tyłu widziałam Ciebie,ubierałaś się prężnie,nastawiałaś muzykę (znowu dwa utwory,głównie),czasem śpiewałaś mi prosto w oczy z bradzo słodkim uśmiechem i swego rodzaju nakierowaniem w źrenicach,i dłońmi na moich ramionach,och,jak to uwielbiałam.I jeszcze potem wyskakiwałyśmy w lodowaty,szary dzień,szyld dworca wyskakiwał znikąd.Na uczelni pojawiałam się w każdy poniedziałek z wielkim plecakiem,"o,wracasz z Zakopanego?".
Pamiętam też,jak do Ciebie przyjeżdżałam.Ciemne wczesne popołudnia,mrówki w lędźwiach,makijaż poprawiany gorączkowo na pół godziny przed stacją Główny Poznań,bo wszystko musiało być idealnie.Czekałam,aż Cię zobaczę na peronie,a jak się tylko pojawiałaś,cały ciemnawy,biedny swiat znikał,byłaś punktem skupienia,potem dlugo,długo nic i ewentualnie chodnik,bo trzeba patrzeć czasem pod nogi.
Pamiętam,jak w Twoim domu stawiałam zawsze torbę pod wielkim lustrem w pokoju,którego już nie ma (jest jeszcze na wszystkich djęciach,zwłaszcza tych w sepii).Znałam zapach tych wszystkich wnętrz,co kojarzą mi się z naszym Początkiem.Stawiające włosy na głowie i dziwaczne,jak wszystko szybko się zmienia,znika,przechodzi jedno w drugie.

Teraz-już ciepło.Jeszcze niedawno przewijałam miesiące w komórkowym kalendarzu i liczyłam,ile do czerwca.A teraz on właśnie trwa.Kilka chwil,i będziesz delikatnie opalona,rozczochrana od wiatru,zapalimy świece na balkonie i wychylimy toast za nasze pierwsze lato.Będzie łagodnie i klimatycznie,i nie puszczę Cię od siebie na krok,nawet do łazienki.Znajdziemy letnią knajpkę w miejsce naszej zimowej chocolaterii,inne piosenki do kojarzenia z zapachem Twojej skóry i ciepłego kurzu po wybieganym,dziecinnie radosnym dniu.

Musings
Link Dzisiaj mamy 28.czerwca.2008 :: 21:50 Mon petit cadeau(0)

Czy słowo "offending"-obraźliwy powstało od "to fend off"-odgonić,oganiać się?

Wpadłam na to dzisiaj podczas mycia zębów,bo woda była zimna.

Instynkt eksplorera.
Link Dzisiaj mamy 29.czerwca.2008 :: 15:12 Mon petit cadeau(1)
Jako kontrast dla ostatnich dwóch tygodni bez snu czy czasu do odstąpienia,dla roku na emocjonalnych wyżynach,w rozjazdach,wystąpiła potwornie nudna niedziela.
Siedzę,wyglądając procesu faceta,co mnie zimą zaatakował i trochę namieszał.
Czekam też na ostatni egzamin letniej sesji (co wygląda bardzo trywialnie,dopóki się nie wie,że ja muszę zdać:to kwestia żywota osobistej ambicji po zmarnowanym,angielskim roku).

Największa moja Miłości,czy Ty wiesz,że w skali Wspólnego naszego Czasu,minus listopad i Twoje zagraniczne wojaże,nie widzimy się teraz najdłużej?(Nie,nie kłótnia,nie tragedia,a niedokończona praca magisterska).Jako jednostka w pełni zaangażowana nie załatwiłam sobie na podobną okoliczność(znaczy,weekend osobno) planu B,i teraz skrobię kuchenne tależe,wyrzucam śmieci,czytam książki,które znam lepiej niż własnych rodziców,przeglądam się w lustrze.Do prania nic już nie zostało,a pokój posprzątałam w stresie kilka dni temu.Siedzę i tetryczeję.

W Dublinie,Warszawie czy innym wielkim miejscu,którego dokładnie nie znam,uruchomiłabym po prostu instynkt explorera.Ubrałabym się,zrobiła coś z twarzą,żeby wyglądać całkiem ładnie,i poszła wędrować ulicami.Ale Szczecin pełen jest resztek i jakkolwiek pragnęłabym poczuć się całkiem nowa w dużym,ekscytującym otoczeniu,to tutaj po prostu nie można.Znam ulice i krawężniki,pamiętam,co kiedyś działo się na tym i tym placu,z kim chadzałam do tej a tej knajpy,w jakim okresie własnego życia obierałam te i te ścieżki.W Szczecinie wędrówki nie mają sensu,bo zamiast zachłystywać się kolorami,rzygam tylko melancholią.

Czas wyjechać,uzmysłowiłam sobie kolejny raz.Dzisiaj to nastąpiło nad zlewem,kiedy w jednej ręce dzierżyłam druciak,a w drugiej-miseczkę z resztkami sałatki.Resztki,resztki,resztki.

Wyjedźmy,Miłości.Ale tak na pewno. Przewieźmy to,co najpotrzebniejsze,w kontenerze,a resztę wywalmy.A następnie dajmy się o zmroku oglądać zazdrosnym przechodniom na tle oświetlonego ciepło okna,jak się ze śmiechem przytulamy i ganiamy po zastawionym pudłami pokoju.Możemy się nawet pokłócić(ale tylko raz!) o to,gdzie postawić telewizor.








Archiwum

2008
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2006
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2005
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2004
12
11
10



Linki

PlanetOut

lesbijka

ploty

SS

YuMe

database

o ludziach

streetpeeper

Dublin!

streets of warsaw

tak chodzą tam daleko

the sartorialist

bańka

komikslista

Mar.

M.

winne

J.

L.

BM

P.

uTube

?

zawartość niekwestionowana

ukradnijmy muzykę.

elegance in stupidity




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz