Link Dzisiaj mamy 01.maja.2006 :: 14:58 Mon petit cadeau(5)

Image Hosted by ImageShack.us


Dzień dobry.Witamy w nowym programie popularnonaukowym
[proszę wymyślić stosowną nazwę,ja nie mam do tego głowy].
W dzisiejszym odcinku mówić będziemy:
o wartości,minogach,przedwczesnych połogach,wafelkach w czekoladzie,panice na pokładzie...
omówimy,w skrócie,życie.Przyda się to znakomicie!
Bezeceństwa tudzież draństwa-zapraszamy,proszę państwa!



Link Dzisiaj mamy 04.maja.2006 :: 18:00 Mon petit cadeau(2)

Image Hosted byImageShack.us


Urocze?




Link Dzisiaj mamy 10.maja.2006 :: 23:58 Mon petit cadeau(1)

Przyznam szczerze-najwygodniej jest pójść na łatwiznę,i,zamiast misternie posplatanych zdań,w charakterze notatki posłużyć się odpowiednio przygotowanym zdjęciem.
Być może taka forma wypowiedzi jest dla postronnych znacznie ciekawsza.Ale nie dla mnie.
Przerażającym jest fakt,że wychodzę z wprawy i słowa nie chcą mnie słuchać tak,jak dawniej.Kiedyś wystarczyło mi na coś popatrzeć,a wyrazy przytulały się do siebie w mózgu niczym maleńkie małżeństwa.




Mam swoistą obsesję,którą nazwać można syndromem kronikarza:wszystko,co się dzieje pięknego czy też w inny sposób zapadającego w pamięć,muszę zanotować.
Zaczynam.

Zdarzenie pierwsze-
Ona i ona.Widmowy epizod,szeptana cielesna miłość,kontury zatarte ciężką muzyką dobiegającą zza zamkniętych drzwi,zamazane stłumionym światłem kiblowej żarówki.
Mimo,ze w powietrzu nie było wtedy kadzidła ani chyba nawet perfum,czułam się,jak gdyby odurzający zapach owijał nas obie narkotyczną nutą.Powietrze zdawało się nie zawierać tlenu,a jedynie czysty papierosowy dym.
Jej ciężkie piersi,przepiękne jak ciepła rzeźba,wąski podbródek,migdałowe oczy zamknięte i przekreślone linią czarnej,rozmazanej dymnie kredki.Czasu zdecydowanie zbyt mało.Moje dłonie przytulone do nie moich policzków.Czarna,podwinięta do góry spódniczka obrzeżona tiulem,siatkowe mitenki niecierpliwie zsunięte z dłoni,pełen czi przyklęk u podnóża klozetowej miski groteskowo przemienionej w rodzaj maleńkiego łoża.

Zdarzenie drugie-
Kobieta i dziewczyna,z początku całkiem sobie obce.
Szampan.
Czysty,łapczywy seks,bez pamięci ani bez poświęcania uwagi otoczeniu.[Pod plecami zimny mur.Potem gładka kanapa w klubie.Brama starej kamienicy.]Obcy ludzie.Zapach deszczu,zdziwione,zaszokowane spojrzenia.

Zdarzenie trzecie-
Umówione spotkania z młodym mężczyzną,który swoim wyglądem przypominał mi mroczne anioły z mangowych komiksów.Sprawa od początku skazana na niepowodzenie,aczkolwiek dająca wiele do myślenia.

Zdarzenie czwarte-
Bardzo niedawno temu,za zakrętami asfaltowych dróg i za dachami wieżowców,w całkiem innym mieście,napotkałam dziewczynę,co na szyi zaplątywała sobie długie sznury korali,włosy splatała w warkocz i bardzo,bardzo chciała mieć kogoś,z kim mogłaby rozmawiać.Czytała filozoficzne książki,a ciało jej wciąż pozostawało niezbrukane puszczaniem się w poszukiwaniu miłości,miała więc miłe,bezpieczne potrzeby,takie,które zdają sie proste,a w istocie są największym luksusem.
Odległość skutecznie utrudnia nam konwersacje.

Zdarzenie piąte-
Spotykam się z chłopcem.Nie,nie z dziewczyną ani kobietą,nawet nie z mężczyzną.Z chłopcem osiemnastoletnim,to znaczy będącym w moim wieku.Niestety mój wieloletni,fatalny dla psychiki styl życia sprawił,iż czuję się od niego znacznie starsza.To,a może coś zupełnie innego sprawia,iż nie umiem tych spotkań straktować inaczej niż tylko jak sympatyczne spacery na przyjacielskim gruncie.
On jednak spostrzega sytuację zgoła inaczej.
Do refleksji.

Zdarzenie szóste-
Zakończyłam edukację na poziomie licealnym.Odebrałam świadectwo,które dowodzi,iż uzyskałam średnie wykształcenie.Niedługo później napisałam dwie matury,polską oraz angielską.Płodzę maturalną prezentację,a kolejne trzy egzaminy zbliżają się bardzo szybko.

Zdarzenie siódme-
Teatr.
Świat,gdzie trzy stołki potrafią stać się trzema pokojami,gest dłoni oddaje wiele uczuć,a jedna osoba przedzierzga się w pięć innych.I wszystko jest tak cudownie ciekawe.
Uzupełnia mi niedosyt magii w życiu,dlatego chadzam najczęściej,jak mogę.

Dzisiaj.
Po raz kolejny w przeciągu tygodnia odwiedziłam plażę miejską okalającą jezioro Głębokie.Towarzyszyła mi O.Pływałyśmy w wodzie,która się okazała nadspodziewanie ciepła,przede wszystkim jednak,tłuste od olejku,godzinami wylegiwałyśmy się na słońcu[również topless]:pod niebem bardzo-bardzo niebieskim,obsypane ziarnami żółtego piasku,zdyszane od śmiechu[i papierosów].

W tym momencie mam skórę tak malinową,że nie wydaje się dziwnym,iż pachnie ona malinami.
[Oczywiście nie z natury,a za sprawą balsamu do ciała.]




Link Dzisiaj mamy 11.maja.2006 :: 15:14 Mon petit cadeau(2)

Pan Kulka presents.

Image Hosted by ImageShack.us





Link Dzisiaj mamy 13.maja.2006 :: 15:34 Mon petit cadeau(3)

Pan Kulka the rapist.

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us





Link Dzisiaj mamy 18.maja.2006 :: 23:20 Mon petit cadeau(3)

Zaczynają się zdarzać letnie burze.

Kiedy pada,można iść ulicami,swobodnie,z mimowolnym uśmiechem pęczniejącym na twarzy.Krople wody łaskoczą w policzki,a ubranie robi sie mokre[kto by na to zważał?].Włosy to już nie włosy,tylko ciemna czapka przyklejona do czoła.

Przedwczoraj wykonałam taniec deszczu.
To było na przystanku tramwajów numer 12,11,4,tych,które jadą w stronę parku [Na pewno z tej przyczyny takie są kolorowe.Tamtego dnia,na przykład,same czerwono-zielone].Wracałam do domu po maturze,wraz z O. i A.
Na początku,kiedy chmury zaczęły wyżymać z siebie wodę,schroniłyśmy się pod wiatą.Ale wiata była przezroczysta,a kolory w świecie bardzo jaskrawe,więc O. wybiegła w deszcz.Kiedy popatrzyłam,jak stoi uśmiechnięta,z rozłożonymi rękami i twarzą wystawioną ku chmurom,nie wytrzymałam,pobiegłam także.Grube strumienie kropel momentalnie wpełzły pod cienką koszulkę,przemoczyły jeansy.Pachniało zielonymi ogórkami i czymś szczególnym,co w powietrzu trwa tylko latem.Zaczęłyśmy obracać się,wykrzykiwać,A.,pod okapem z przeźroczystego plastiku bezpieczna od naszego szaleństwa,robiła zdjęcia cyfrowym aparatem..
A ludzie przyklejali twarze do zaparowanych szyb sunących przez kałuże tramwajów,żeby nas sobie obejrzeć.





Link Dzisiaj mamy 25.maja.2006 :: 11:44 Mon petit cadeau(5)

Z imprezy wróciłam nad ranem.
Nie pomnę,o której godzinie,w każdym razie wzeszło już słońce.Mimo to,w przedpokoju było bardzo ciemno,i ten fakt[a może jeszcze inny]spowodował,że trochę się obijałam o meble.
Hałas zwabił mojego ojca,który,wybity ze snu,rozczochrany,wychynął ze swego pokoju niczym zjawa,a z jego ust wykrzywionych grymasem wydobyło się odkrywcze stwierdzenie:Co,dopiero wróciłaś do domu?
Ja:Tak.
On:No,to jeszcze zobaczysz!

....Co było najśmieszniejsze ze wszystkiego,bo mówiąc to,stał całkowicie nago i chyba ujrzałam już wszystko,co mógłby mi pokazać.






Archiwum

2008
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2006
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2005
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2004
12
11
10



Linki

PlanetOut

lesbijka

ploty

SS

YuMe

database

o ludziach

streetpeeper

Dublin!

streets of warsaw

tak chodzą tam daleko

the sartorialist

bańka

komikslista

Mar.

M.

winne

J.

L.

BM

P.

uTube

?

zawartość niekwestionowana

ukradnijmy muzykę.

elegance in stupidity




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz