Link Dzisiaj mamy 08.kwietnia.2005 :: 21:16
Mon petit cadeau(2)
Dzisiaj-pogrzeb Papieża.
Ile ten człowiek zrobił dobrego.
ma zostać beatyfikowany.Tylko muszą zebrać dowody na to,iż uczynił cud.A czy nie jest cudem to,że modlą się teraz za niego wszyscy razem? skini obok metali.Różowe bejbe obok zmęczonych kobiet z dziećmi w wózkach.Starzy obok młodych.Wierzący praktykujący i ci,którzy w kościele nie bywają prawie nigdy.Czczą jego pamięć z własnej woli,nie dlatego,że tak wypada.Ludzie różnych wyznań.Na całym świecie.
Kiedy umarł,świętowaliśmy właśnie 18 urodziny Mar.Wyszliśmy z pubu,zeby kupić coś słodkiego.w cukierni karmiliśmy się lodami i tortem.I nagle,w radiu-komunikat.Jeszcze przez chwilę nie przestawaliśmy się śmiać,to,co się stało,było takie dalekie.
Pod kościołem zamieszanie,wewnątrz mnóstwo ludzi,klęczących w ławkach,na posadzce...Kiedy ksiądz powiedział,"Odszedł Jan Paweł Drugi",wszyscy pochylili głowy i zaczęli płakać.
Przez cały tydzień-czuwanie na Jasnych Błoniach,pod pomnikiem.Aż dziwnie było spojrzeć,granatowe niebo,czarne drzewa i setki,tysiące stłoczonych ludzi ze świeczkam w dłoniach.Krzyże ułożone z lampek,serca,niekiedy przyciśnięte zniczem wzruszająco nieporadne laurki narysowane przez dzieci.Na ziemi ktoś położył zafoliowaną kartkę-"nie zatrzymuj łez...niech płyną...".czarne litery oświetlone chybotliwymi płomykami.
Nigdy nie miałam wielkiej wiary,ale teraz....
Papież podobno był największym człowiekiem naszych czasów.Światłość wiekuista niechaj mu świeci...
Nic więcej nie potrafię powiedzieć.
Link Dzisiaj mamy 09.kwietnia.2005 :: 13:55
Mon petit cadeau(5)
Kwiatowa znowu narzeka.proszę wybaczyć bardzobardzobardzouprzejmie.ale ona musi.to ostatnia taka notatka w połroczu,przysięgam.bo też i czas taki więcej do dupy.mam nadzieję,że więcej takich czasów nie będzie.A więc,tak się czułam o godzinie 13 minut ileśtam,kiedy nagle ni z tąd,ni zowąd wszystko się skumulowało.
kurwa,jak mi źle!!![główna ,popularna kwestia].
no nie chcę o tym pisać no.[grzecznościowe przeprosiny za nudny wstęp.]
ale to we mnie siedzi tak idiotycznie.
Bo wszystko przesuwa się obok.Bo nie potrafię powiedzieć czegoś spontanicznie,zawsze czekam na okazję,która nigdy nie nadchodzi,nie umiem się nawet przytulić,kiedy mam ochotę.Zawsze pozostaję z boku,za innymi,czy chcę tego ,czy nie,bo centrum uwagi to jednak nie dla mnie,peszę się i zaczynam przejęzyczać.
Z sytuacji,które stają się zbyt bliskie pragnień uciekam debilnymi żartami i wymuszony śmiechem.I nawet nie umiem tego zmienić,próbowałam tysiące razy.Miałam nie być głośna,miałam nie przeklinać,miałam zachować dziewczęcość[sic],miałam mówić wszystko,miałam nie robić wszystkiego dla każdego tylko dlatego,że ktoś poprosił o to właśnie mnie,więc może jednak jestem komuś tak naprawdę potrzebna.Spotykam na ulicy znajomą osobę-cieszę się,ale bywam na tyle zakłopotana,ze nie umiem okazać radości.Nie umiem też rozmawiać.
Czytam pamiętniki internetowe ludzi,z którymi kiedyś byłam tak blisko,a których tak naprawdę już nie znam.wbrew tekstowi znanej piosenki rozpoznaję ich doskonale.Oni natomiast nie pamiętają mnie,a ja boję się odezwać.boję się narzucać.
Na długo zapamiętuję negatywne opinie,ale staram się udawać,ze w ogole mnie nie dotykają.tak było,gdy stałam się legendą połowy miasta.lesba,kurwa,dziwka,szmata.i szukałam tego wszystkiego w sobie,i znajdowałam litry nieposzanowania,i chciałam to wszystko zniszczyć.teraz chciałabym być już inna,ale to,co potrafiłam niedawno jeszcze zrobić ciągnie się za mną jak upaprany w syfie woal.
To chyba pozostałość po kompleksie niższości ze szkoły podstawowej,kiedy sięgałam innym dziewczynom do pasa,zdrabnianie imienia odbierałam jako dawanie do zrozumienia,że nikt się ze mną nie musi liczyć zamiast jako wyraz sympatii,kiedy kupowałam naboje do pióra za 10 gr.sztuka i chciałam mieć szklany kałamarz pełen atramentu Herlitza.Wtedy nienawidziłam być małą maskotką.
to nie chodzi o to,że chciałabym,aby mnie ktoś kochał.
[chciałabym,i jak jeszcze]
chodzi o to,żeby znowu potrafić chociażby się bawić,śmiesznie ubierać,pisać,pić bez wyrzutów sumienia.Być taką Scarlett O'Hara."jutro się nad tym zastanowię".jutro nie nadchodzi,bo dzisiaj ciągnie się jak przypalony karmel,słodkie do pożygania.
I jest dobrze,ale jest niedobrze.
i nawet pieprzone poczucie własnej względnej atrakcyjności gdzieś zwiało,karząc ukrywać pysk pod włosami.chociaż wygląd to ostatnia sprawa na szlachetnych listach,to jednak daje wiele,a ja wczoraj do kurwy nędzy doczekałam się pierwszego w świadomym życiu negatywnego tekstu na temat własnych nóg.bo co do tyłka,to rozczarowałam się miesiąc wcześniej.
przemiana z kruszynki w przeciętną dziewoję..?
Dziś lecę tylko na soku pomarańczowym.muszę mieć chociaż kawałeczek dawnego świata,bo ucieka cały,a ja dopiero teraz zorientowałam się,jak bardzo mi odpowiadał.a pogłodzenie wstrętnej siebie przez parę tygodni wydaje się być najprostszym sposobem,aby mieć wrażenie,że coś jednak z tym wzystkim robię.próbuję.
bardzo,bardzo śmieszne.
Link Dzisiaj mamy 10.kwietnia.2005 :: 22:38
Mon petit cadeau(3)
Wczoraj miałam chandrę,byłam zła,głodna,niezadowolona i zmartwiona[martwiłam się o znajomego].Takie słowa pod wpływem chwilowego nastroju to ja powinnam zapisywać raczej w zeszycie,schowanym następnie głęboko w szufladzie.Każdy ma swoje lęki.To,co wczoraj napisałam,to były właśnie te lęki.uzmysławianie ich sobie na forum-brutalna forma terapii dla niezdyscyplinowanych.
Dzisiaj-miła przechadzka z P.,która była gotowa wysłuchać mojego ewentualnego marudzenia [P.,powiem to znowu-jesteś kochana:*]
Nie mogę przeczytać komentarzy,coś stało się z komputerem lub z czymś innym[nie znam się na tym].
Ciepło.Rozmowy z tym i owym.zapach trawy[skoszonej,a jakże].pierwsze od paru miesięcy weekendowe noce spędzone w domu[bo przecież nie wypada.... .]
Motyl z drobnych,czerwonych koralików przysiadł na moim swetrze.widziałam ,jak się rodził-z giętego poczwórnie drutu-sama go zrobiłam.[oklaski?]
Myślę.....
Link Dzisiaj mamy 13.kwietnia.2005 :: 23:02
Mon petit cadeau(0)
Mam dobry humor.wyszłam z depresji pozimowej wczesnowiosennej[at the moment]
O,jak się rozwija pogoda-jaka się robi ciepła..Widziałam kwitnące drzewa owocowe,te z białymi kwiatami,które pachną słodkocierpko.Wczoraj olałam system,idąc za wznowieniem mojej ustawy o drobnych przyjemnościach,ktrym się jak najczęściej należy poddawać.
dlaczego,kiedy ktoś siedzi na skądinąd prześlicznej starej ławce ze spękanego drewna i pisze coś w zeszycie,ludzie przystają obok i patrzą z ukosa jak na dziwaka...? albo kiedy ktoś siedzi na barierce odgradzającej chodnik od trawnika i po prostu wszystkich obserwuje? poddałam się temu zajęciu .co druga osoba zatrzymywała się na chwilę ,wysyłając spojrzenie pt.:"a tobą cóż nie w porządku,narąbałaś się?"
cały czas niegrzecznie się z nich wszystkich śmiałam,bo to było śmieszne.
Zauważyłam jeszcze jedną rzecz.mam szalone powodzenie u starszych panów.biorąc pod uwagę,ze większość ludzi wybiera partnerów choć trochę podobnych do nich samych,jest to wysoce niepokojące zjawisko.
Dzisiaj dzień jak codzień-naleśnik francuski z O.i Mar. na przystanku,rozmowy niekontrolowane[ "żółta,różowa,łososiowa"] na tematy niekoniecznie smaczne,łamanie papierosów,które nie dawały się na powrót skręcić,kolejne zdjęcia w telefonie Mar.[seria-"jesteśmy normalne,tylko nikt nam nie chce uwierzyć"]i takie tam.Kochane to.nie wiem jednak,czy obywatele przebywający w pobliżu są tego zdania.
chrzanić ich.
kupiłam sobie baletki ze sznurówkami i wszystko mi wolno.
Link Dzisiaj mamy 14.kwietnia.2005 :: 23:36
Mon petit cadeau(5)
Jestem chora!To gardło mnie wykończy!Boli!Mam przed sobą jeszcze dwa dni[piątek,sobotę] siedzenia w domu i cmoktania pastylek z miętą pieprzową tudzież eukaliptusem.
Prawie cały weekend w plecy.A tak chciałam gdzieś wyjść.
Cholera jasna!!!!!!!!!
Link Dzisiaj mamy 24.kwietnia.2005 :: 22:06
Mon petit cadeau(6)
Znowu zaniedbałam ownlog.Ale bo tez wiele rzeczy się zdarzyło i przerzuciłam się znowu na prywatne zapiski w zeszycie.Odkąd pierwszy raz wyszłam z domu po chorobie [trwała 3 dni,także do obłożnych tego zaliczyć raczej nie było można],życie znowu nabrało tempa-w zasadzie leci tak szybko,że ostatnio nie miałam czasu,żeby jeść.Co się chwali.
Sporo się wydarzyło,ale nie dam rady wszystkiego opisać,zresztą,who cares.
W skrócie-odkryłam troszeczkę baśniowy świat,tuż za rogiem,jak to się mówi.Srebrne,cieniutkie ścieżki ułożone parzyście,biegnące daleko-daleko.Ślimaki zwinięte w swoich muszlach.Trawa ,a w trawie mlecze,malutkie słońca.Trzciny o puchatych kitkach,takich w sam raz do łaskotania po policzku...cieplutki dotyk.Aż chce się uśmiechać.
W piątek-impreza w Kwadracie.pierwszy raz widziałam gejów tak przerysowanych jak z kabaretu!teraz wiem,skąd się wziął ten stereotyp.nie zapomnę dialogu-
A.podchodzi do swojego chłopaka i składa mu na ustach teatralny pocałunek.Odbiorca pocałunku krzywi się,macha dłonią wiotką w przegubie i mówi omdlewającym głosem:o Boże,pedał!
A.[cienkim głosem]:do gaazu!
W sobotę umówiłam się na spotkanie ze znajomą z les.org.Specjalnie umówiłam się na dokształcanie z matematyki o swicie bladym[tzn.11:30],żeby mogło ono dojść do skutku.na umówionym miejscu stawiłam się punktualnie [kto mnie zna,wie,że to jakaś anomalia], ale nie wypatrzyłam nikogo,kto przypominałby krótkowłosą blondynkę[jak mówił opis].wysłałam więc sms-a z delikatnym wyrzutem.otrzymałam w zamian słówko nieco mocniejsze.okazało się,że się musiałyśmy minąć.Jednak znajoma uznała,że robię z niej kretynkę i przestała się odzywać-tak więc dostałam za to,iż sterczałam jak kołek w miejscu umówionym.nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się coś podobnego,więc nie wiem,jak naprawiać takie stosunki.naprawdę,szkoda.jedyna korzyść-śliczny,czerwony tulipan kupiony jako znak rozpoznawczy.postawiłam go na parapecie w wysokiej szklance i przyjemnie mi na niego patrzeć.
dziś z zacięciem uczyłam się matematyki.tak sumiennie,że kiedy wciągnęłam z kieszeni komórkę,stwierdziłam,iż jest ona wyładowana do imentu.Zapewne sprawiły to skupione fale emitowane przez mój umysł.
2008
876543212007
1211109876543212006
1211109876543212005
1211109876543212004
121110
PlanetOutlesbijkaplotySSYuMedatabaseo ludziachstreetpeeperDublin!streets of warsawtak chodzą tam dalekothe sartorialistbańkakomikslistaMar.M.winneJ.L.BMP.uTube?zawartość niekwestionowanaukradnijmy muzykę.elegance in stupidity
(c) layout by Inez for
Szablony.Blogowicz