Link Dzisiaj mamy 24.kwietnia.2005 :: 22:06
Mon petit cadeau(6)
Znowu zaniedbałam ownlog.Ale bo tez wiele rzeczy się zdarzyło i przerzuciłam się znowu na prywatne zapiski w zeszycie.Odkąd pierwszy raz wyszłam z domu po chorobie [trwała 3 dni,także do obłożnych tego zaliczyć raczej nie było można],życie znowu nabrało tempa-w zasadzie leci tak szybko,że ostatnio nie miałam czasu,żeby jeść.Co się chwali.
Sporo się wydarzyło,ale nie dam rady wszystkiego opisać,zresztą,who cares.
W skrócie-odkryłam troszeczkę baśniowy świat,tuż za rogiem,jak to się mówi.Srebrne,cieniutkie ścieżki ułożone parzyście,biegnące daleko-daleko.Ślimaki zwinięte w swoich muszlach.Trawa ,a w trawie mlecze,malutkie słońca.Trzciny o puchatych kitkach,takich w sam raz do łaskotania po policzku...cieplutki dotyk.Aż chce się uśmiechać.
W piątek-impreza w Kwadracie.pierwszy raz widziałam gejów tak przerysowanych jak z kabaretu!teraz wiem,skąd się wziął ten stereotyp.nie zapomnę dialogu-
A.podchodzi do swojego chłopaka i składa mu na ustach teatralny pocałunek.Odbiorca pocałunku krzywi się,macha dłonią wiotką w przegubie i mówi omdlewającym głosem:o Boże,pedał!
A.[cienkim głosem]:do gaazu!
W sobotę umówiłam się na spotkanie ze znajomą z les.org.Specjalnie umówiłam się na dokształcanie z matematyki o swicie bladym[tzn.11:30],żeby mogło ono dojść do skutku.na umówionym miejscu stawiłam się punktualnie [kto mnie zna,wie,że to jakaś anomalia], ale nie wypatrzyłam nikogo,kto przypominałby krótkowłosą blondynkę[jak mówił opis].wysłałam więc sms-a z delikatnym wyrzutem.otrzymałam w zamian słówko nieco mocniejsze.okazało się,że się musiałyśmy minąć.Jednak znajoma uznała,że robię z niej kretynkę i przestała się odzywać-tak więc dostałam za to,iż sterczałam jak kołek w miejscu umówionym.nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się coś podobnego,więc nie wiem,jak naprawiać takie stosunki.naprawdę,szkoda.jedyna korzyść-śliczny,czerwony tulipan kupiony jako znak rozpoznawczy.postawiłam go na parapecie w wysokiej szklance i przyjemnie mi na niego patrzeć.
dziś z zacięciem uczyłam się matematyki.tak sumiennie,że kiedy wciągnęłam z kieszeni komórkę,stwierdziłam,iż jest ona wyładowana do imentu.Zapewne sprawiły to skupione fale emitowane przez mój umysł.
2008
11109876543212007
1211109876543212006
1211109876543212005
1211109876543212004
121110
PlanetOutles.orgles.netplotySSYuMefillumsDublin!polskie szafyszafa laleczkistreetpeeperstreets of warsawthe sartorialistbańkadatabasekomikslistaM.L.uTubezawartość niekwestionowanaelegance in stupidityukradnijmy muzykę.
(c) layout by Inez for
Szablony.Blogowicz