|
Dwa Kopciuszki caly piatek czekaly na pore dnia , kiedy to slonce wymieni sie z ksiezycem [ktory nie byl widoczny przez zadymione,a moze zachmurzone niebo] . kiedy wybila 19 , jeden z Kopciuszkow w towarzystwie "przyzwoitki" [ Olusia ] stanal u podnoza schodow prowadzacych do czerwonej komnaty [ pub ] . niestety wszystkie stoliki byly zajete , jak zwykle zreszta . zaliczylysmy wiec przeprowadzke do sasiedniego przybytku , poniekad uswieconego juz wspomnieniami [ Ego ] . Porter w kieliszku byl tak ciemny , ze wygladal calkiem jak goraca czekolada . Siedzialysmy przy stoliku z ciemnego drzewa i rozmawialysmy poprzec plomien swieczki wprawionej w butelke po winie . o 21 przenioslysmy sie do ulubionego piekielka , czyli do Inferno. Tego wieczoru bylo wyjatkowo pusto , co jednak nieszczegolnie nam przeszkadzalo-usiadlysmy przy stoliku,przy ktorym siadamy zawsze . Prywatna , ciepla atmosfera i nowe piwa podzialaly. Najpierw , smiejac sie , dyskretnie zdjelysmy staniki i zaczelysmy wyglupiac. nastepnie zrobilo sie przyjemnie . Cynamonowa , lubie Cie przytulac . A takze miec blisko . Bardzo lubie. Doczekalysmy 23 , o ktorej to godzinie nastepuje otwarcie parkietu , po czym ruszylysmy do lazienki [czerwone zaroweczki zniknely z kabin...buu] - tam zamienilam sie z Olka na staniki . Bez zenady przejrzalysmy sie w duzym lustrze - cale szczescie , ze nie bylo ludzi. Wpadlysmy na parkiet i zaczelysmy wyglupiac sie przy rurze , ktora O. nazwala wdziecznie Zdisia . Olka urozmaicila taniec , w pewnym momencie zauwazajac "chce mi sie sciagnac bluzke!" ..........wiec sciagnelysmy . Cynamonowka pozostala jedyna kulturalna osoba w naszym gronie , ale nie do konca byla to Jej zasluga , gdyz nie miala na sobie stanika , w ktorym moglaby zostac. poszalalysmy wiec jakis czas . Pozniej przyszlo mi do glowy , ze niektorzy mgliby nie byc szczegolnie zachwyceni naszym popisem , wiec koszulki wrocily do lask. ..a pozniej...hmm...pozniej Olka miala troszke czasu,zeby swobodnie wypalic swojego papierosa. Wrocilam do domu owinieta perfumami Cynamonowki jak cieplym woalem , dosc oszolomiona , i zasnelam natychmiast na lozku , owinieta narzuta,z tuszem na rzesach i usmiechem na ustach. Cos sie zaczyna . zeby tylko nie spieprzyc . zeby nie stracic . zeby nie zagmatwac. zeby pozwolic sie temu rozwinac na czysto.ja chce. Name: Komentarze: 29.11.2004 :: 13:56 :: 62.69.192.41 29.11.2004 :: 05:36 :: 195.136.49.180 28.11.2004 :: 23:16 :: 83.25.26.131 28.11.2004 :: 21:04 :: 80.53.227.154 |