Link Dzisiaj mamy 05.lutego.2008 :: 00:10
Mon petit cadeau(0)
Widziałam dzisiaj faceta,który grzebał w śmieciach,a na plecy zarzuconą miał torbę plastikową z napisem "heavy duty".
*
Pasjami łączę kosmetyki w rodziny.Robię to najczęściej pod prysznicem.Zwyczajnie żal mi szamponu,powiedzmy,z czerwonym wieczkiem(kryptoreklamie mówimy nie),stojącego tak bardzo daleko od swojej bratniej odżywki.Kiedy ich widzę na dwóch jakże odległych krańcach półki-tłum "obcych" między nimi-mam wrażenie,że są smutni niczym kochankowie rozdzieleni podczas wojny.
Ulegam miękkiemu swemu sercu,ustawiam plastikowe pary bok w bok,aktualnie mam więc w brodziku kolonię miłości.Co prawda miłości nieco narzuconej,bo taki szampon rodząc się w faryce dostaje odżywkę-żonę,i już.
[Chcę dużo łapczywego świata oglądanego w tle,ponad Twoim ramieniem]
Link Dzisiaj mamy 18.lutego.2008 :: 22:19
Mon petit cadeau(0)
Pociąg pomyka chyżo całkiem nie w te stronę,w którą by się chciało.
Droga jego pasiasta wiedzie przez pomarznięte jeszcze pola,przez denerwujące lasy,co drzewami swoimi łysymi odbierają zasięg telefonom komórkowym,nad wielkimi rzekami sprawiającymi wrażenie całkiem nawet naturalnych,nad dachami garażów,gdzie zapamiętali kibice sprayami deklarują swoje piłkarskie preferencje...
Przycupnęłam w przedziale.Nie ma tu tlenu,za to jest coś,co czuć zawsze w pociągach:osad podróżnych historii,ziarna rozmaitych piasków.Z uszu wykrzewiają mi się białe słuchawki.To Ty podłączyłaś apple-cegiełkę do laptopa,pomogłaś tchnąć jej w trzewia mróweczki muzyki,ot tak,z właściwą Tobie nonszalancką wszechstronnością,"kotek,to nic takiego",nieuważny uśmiech,Twoje ramię wokół moich pleców.
Tracey Chapman ma głos jak szlachetna herbata angielska z wirującymi drobinami świetlistego cukru.If you wait for me,śpiewa mi do ucha,a ja nagle widzę wszystkie poranki jak z Innego Czasu,z Tobą niechętną do wczesnego wstawania,z Tobą czeszącą włosy przed dużym lustrem,z Tobą owiniętą ręcznikiem i wygłupiającą się przy programie telewizyjnym dla oszołomów,z Tobą nieświadomą,że Ci się przyglądam,z Tobą właśnie na mnie patrzącą,Tobą ubierająca się w ulubiony zapach,Twoje słowa,Twoje oczy,Twoje uszy,Twoje obojczyki,przestrzeń cała wypełnia się Tobą,mnóstwo maleńkich projekcji tłoczy się nagle w przedziale-stoją na kratkach do bagażu,na siedzeniach,na uchwycie do podnoszenia okna.Wszelkie drobnostki z Tobą związane warte są zapamiętania bardziej niż wszystkie Boże Narodzenia szczęśliwego dzieciństwa razem wzięte.Tak uważam.
...Siedzę więc w brzuchu kolei,muzyka modyfikuje nastrój lepiej niż używkowe odrealniacze,do tęsknego szału doprowadza mnie zapach płynu do płukania,jakiego się używa w Twoim domu,zachowany w tkaninie mojej sukienki.Na uczelni jestem mało kreatywna,sztywna,ciężko przeskoczyć różnicę,jaka jest między Tobą a innymi ludźmi,po prostu.
Kopniakiem do Szarego wymiaru zaczyna się zwykły poniedziałek.
2008
876543212007
1211109876543212006
1211109876543212005
1211109876543212004
121110
PlanetOutlesbijkaplotySSYuMedatabaseo ludziachstreetpeeperDublin!streets of warsawtak chodzą tam dalekothe sartorialistbańkakomikslistaMar.M.winneJ.L.BMP.uTube?zawartość niekwestionowanaukradnijmy muzykę.elegance in stupidity
(c) layout by Inez for
Szablony.Blogowicz