Link Dzisiaj mamy 09.lutego.2005 :: 14:55 Mon petit cadeau(1)
Nie mogę pisać normalnie w pomieszczeniu,gdzie jest głośno,a każdy może zawsze zajrzeć mi przez ramię i komentować na bieżąco.to właśnie powód,dla którego od dawna już nie pojawilo się tutaj nic sensownego.A i teraz się nie poprawię w ty, względzie.po prostu nie w tym miejscu i nie w tym czasie.
A oto moja praca na polskim z 7.02.
Mialam w portfelu malą,szklana kulkę koloru herbacianego.
Ukradlam ją w sklepie zoologicznym-można tam sobie taką kupic i używać jako wystrój akwarium.Kul;ka bardzo ladnie migocze w wodzie.
To,ze ją ukradłam,jest puste,a jeszcze bardziej,ze o tym opowiadam.Niektorzy sądzą,że jesli uczynią coś,co w większości przypadków ocenione zstanie jako puste,i zastrzegą,iż zdawali sobie z tegop sprawę,to czyn traci negatywne znaczenie.otóż nie-czyn pozostaje w samym swoim zalożeniu pusty,tylko że autor o tym wie.
........


Link Dzisiaj mamy 24.lutego.2005 :: 20:18 Mon petit cadeau(3)
Po raz pierwszy bylam w górach zimą.
do tej pory myślałam,że zamarznięte włosy,oszronione rzęsy i śnieżne łąki to wymysł wrażliwych poetów.Wędrowałam codziennie długimi szlakami,strząsając lśniące drobinki z podświetlonych na niebiesko drzew.Piłam grzane wino w schronisku,gdzie przez okno widać było krawędź szczytu i chmury zacierające tą krawędź jak wata.
Na wyciągu można się było poczuć jak na wyprawie polarnej-krzesełko obrośnięte kryształami lodu wjeżdżało po drucie na górę,a jeśli zanurzało się we mgle,wszystyko znikało jak gdyby świat rozpadał się na kawałki.

* * *

Minęły Walentynki,w którym to dniu nie spodziewałam się niczego,gdyż i ode mnie nikt się niczego raczej nie spodziewał.Tymczasem zostałam zaskoczona,pozytywnie-telefon zadzwonił po północy,w słuchawce odezwał się zaś głos nie słyszany na tyle dawno,żeby zdążył się lekko zatrzeć w pamięci..Tak zaskoczona,rozmawiałam zupełnie jak upośledzone dziecko,bo wszystko,co mogłabym powiedzieć,kompletnie się gdzieś zgubiło.
Ale wbrew pozorom,i rozpoznałam,i się ucieszyłam,bo mily to gest.


* * *

Jestem jakaś apatyczna i trochę zmęczona-chyba brakuje mi jakiejś witaminki...a nade wszystko dziwn jest to,że struny,ktore wcześniej we mnie drgały,teraz się nie odzywają.Albo są zbyt cicho,żebym je mogła usłyszeć.
Mimo to ferie bardzo mi się podobają.Chciałabym już zawsze być tak wolna i mieć tyle czasu ,ile mam teraz.
Ależ to banał!.........
....tym optymistycznym akcentem zakończę.
czasem wydaje się,że wszystko-to banał.









Link Dzisiaj mamy 25.lutego.2005 :: 15:12 Mon petit cadeau(6)
a teraz coś,co zachwyci każdego: srkjhd csruyau xdyn ewyg !


Link Dzisiaj mamy 28.lutego.2005 :: 23:09 Mon petit cadeau(0)
Pomiędzy dawniejszymi notatkami i szkicami znalazłam dość cyniczny kawałek,który spłodziłam chyba kiedyś pomiędzy jedną a drugą lekcyjną godziną.Jest na kartce całej zabazgranej jakimiś delirycznymi twarzami,a pierwsze zdanie widnieje tuż pod spisem lektur na drugi semestr.

-beznadziejna .
Karolina siedziała przy oknie , mocno skupiona na swoim papierosie , i powiedziała to tak sobie w przestrzeń , pomiędzy jednym a drugim dmuchnięciem .
- Co ?
- W łóżku . Jesteś beznadziejna . - sprecyzowała Karolina , nadal beznamiętnie , otrzepując koniec papierosa z popiołu .
Julia zaczęła się śmiać , bo rozbawił ją kontrast między tymi słowami a wysoką , jakby nie patrzeć , jakością ich wspólnej nocy , odmierzanej szaloną inwencją , finezją i tłumionymi przekleństwami Karoliny , która zawsze przeklinała podczas orgazmu .
- Mam iść się zabić ?
- Jak chcesz . Mówię szczerze , było beznadziejnie .
Julia skończyła się śmiać , poczochrała dłonią swoje krótkie , sterczące włosy , sięgnęła po butelkę z piwem , która od wczoraj stała koło łóżka .
-nie pij tak , oblejesz sobie cycki .
Karolina przeniosła na Julię swój kompletnie bezbarwny i zimny wzrok , papieros wypadł jej z pomiędzy palców , uderzył o parapet . Mówiąc , poruszała jedynie wargami . Były blade i suche , dziwne , zważywszy na te wszystkie pocałunki .
Julia odsunęła szyjkę butelki od ust . Krople ściekły na geometrycznie rozhełstaną koszulę .
- Zrobię , na co będę miała ochotę - skrzywiła się złośliwie , zaczęła pić niechlujnie , piwo ściekało po podbródku , zmieniało koszulę w drugą skórę , a skórę w połyskliwe marzenie .
Karolina patrzyła , nagle , bez żadnego ostrzeżenia rzuciła się i pochwyciła Julię za przeguby dłoni.
Ciemna , pusta prawie butelka upadła na podłogę .
Karolina dyszała , prewracając Julię w tył , widząc jej kpiący mały uśmiech tuż nad sobą i krótkie , połyskliwe włosy ocierające się o dłoń .
- Ty mała kurwo - powiedziała , a jej usta wreszcie wróciły do normy , stały się gładkie i czerwone . - Ty kurwo ! Kocham cię.
Julia wybuchnęła śmiechem,zęby miała ostre jak zwierzątko.
-Cóż za wyznanie!Zupełnie nie w twoim stylu.
-Pieprzę styl!
-Pieprz lepiej mnie.A co do miłości...nie martw się,oduczę cię tego.










Archiwum

2008
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2006
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2005
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2004
12
11
10



Linki

PlanetOut

lesbijka

ploty

SS

YuMe

database

o ludziach

streetpeeper

Dublin!

streets of warsaw

tak chodzą tam daleko

the sartorialist

bańka

komikslista

Mar.

M.

winne

J.

L.

BM

P.

uTube

?

zawartość niekwestionowana

ukradnijmy muzykę.

elegance in stupidity




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz