Link Dzisiaj mamy 01.grudnia.2005 :: 22:44 Mon petit cadeau(0)

W Andrzejkową noc,jak tradycja każe,pospołu z innymi pannami na wydaniu [w tej roli A. i O.] wykonałam wróżby. Z wylanego wosku wyszło serce.[co prawda o krawędziach cokolwiek poszarpanych,ale jednak] Wróżbę z losowaniem imion przeprowadziłyśmy w sposób nietypowy,więc się,mam nadzieję,nie spełni.




Link Dzisiaj mamy 07.grudnia.2005 :: 00:34 Mon petit cadeau(3)

Śmieszna randka z całkiem obcym człowiekiem,o którym,mimo pewnego czasu spędzonego razem,powiedzieć mogę jedynie to,że przystojny oraz mną zainteresowany.

Dokładnie to nie randka była śmieszna-śmiesznie było przypomnieć sobie,ja obchodzić się z facetem.Mnóstwo jest tych zasad...na przykład,że nie można się śmiać,kiedy on próbuje imponować.Albo,że na pewno nie będzie chciał pożyczyć balsamu do ust,a propozycję odczyta jako zaproszenie do pocałunku.Że trzeba być subtelną,by jemu włączył się insynkt opiekuńczy[co jest b.miłe].Nie powinien widzieć,jak się poprawia makijaż ani do końca wiedzieć,gdzie ten makijaż się znajduje.

Dostałam kartę startową do telefonu w prezencie.
Co prawda telefon mój jest dziwnym tworem-nakamiony kartą wciąż marudzi"insert sim card",co znaczy,że pewnie coś tam umieściłam źle.
Ale nieważne,liczy się sam gest.

Obyśmy tylko nie okazali się elementami z dwóch innych bajek..!


Link Dzisiaj mamy 13.grudnia.2005 :: 20:31 Mon petit cadeau(1)


Ostatnim życzeniem skazańca zazwyczaj jest papieros
[w filmach przynajmniej].
Jakie to smętne-dym papierosa w charakterze ostatniej pieszczoty zmysłów[sic],palce zimno śmierdzące nikotyną,na języku niesmak,a cały czas strach[tak sobie wyobrażam],że ta rurka z papieru i tytoniu jest taka krótka,za króka stanowczo..
fuj.






Link Dzisiaj mamy 17.grudnia.2005 :: 23:29 Mon petit cadeau(4)
KRYMINALNYCH KRONIK CZĘŚĆ I [i,miejmy nadzieję,ostatnia].
Podobieństwo do osób żyjących lub zmarłych [ten ostatni przymiotnik oby się odnosił do pewnego pana] całkowicie nieprzypadkowe.

* * *
Pewnego zimowego popołudnia około godziny 15 minut 30 krótkowłosa dziewczyna w czarnym płaszczu wpadła do wnętrza tłocznej,fastfoodowej jadłodajni.Zakaszlała rozdzierająco [co spowodowało,że wszyscy obecni w w.wym.pomieszczeniu unieśli głowy znad swoich hamburgerów],po czym,ignorując smakowitą woń kurczaka,skierowała się w stronę damskiej łazienki.Zatrzasnąwszy za sobą ciężkie drzwi,wyłowiła telefon z torby i wystukała na klawiaturze numer.
"No,gdzie jesteś?"-usłyszała w słuchawce.
"A ty?"-odpowiedziała niezwłocznie."stoję..."-zaczęła,kiedy zdała sobie sprawę,że połączenie zostało przerwane.Ponowiła więc operację.I jeszcze raz.I jeszcze.I jeszcze.I jeszcze....na próżno,coś przeszkadzało.Mieląc w zębach przekleństwo,dziewczyna pchnęła drzwi toalety,w progu zderzywszy się z jakimś pryszczatym facetem w kretyńskiej czapce naciągniętej aż na oczy."Sorry"-bąknął facet,a następnie oblał się purpurą i gdzieś zniknął.
Dziewczyna,lekceważąc pryszczatego [jak się potem okaże,niesłusznie] wyszła spiesznie na ulicę.We włosach natychmiast poczuła wielką kroplę czegoś,co zapewne miało być śniegiem.Ów niewydarzony śnieg posiadał naturę wszędobylską,wciskał swoje zimne łapki za kołnierz,do uszu,ziębił dłonie...Dziełem chwili było znalezienie markizy,troskliwie osłaniającej okienko,gdzie sprzedawano lody.Dziewczyna stanęła tam,całkiem pogrążona w wysyłaniu SMS-a.Miłą tę czynność przerwał jej męski głos okraszony chamską intonacją.
"Dawaj tą komórkę!"-Powiedział ktoś dość rozbawionym tonem,rozsiewając woń strawionego alkoholu,i kiedy uniosła głowę,aby zobaczyć,kto gada takie bzdury,ujrzała pryszczaty profil obramowany rąbkiem naciśniętej aż na brwi czapki. Jednocześnie średniej wielkości dłoń męska sprawnie wyszarpnęła dziewczynie telefon z ręki.
Facet natychmiast zaczął uciekać,odruchowo pobiegła więc za nim,ale był szybszy,pewnie wyćwiczony w tego rodzaju miejskich sztafetach.Wpadł do bramy,w której jakimś niepojętym sposobem zaginął,a ona,zdyszana i w ciężkim szoku,ruszyła naprzód,klnąc grubym słowem.
Ludzie,tłocznie o tej porze wędrujący ulicami,nie spostrzegli niczego dziwnego w fakcie,że dwójka ludzi o mało dziecięcym wyglądzie gania się po bramach.

.........

....Tak się mniej więcej przedstawia historia kradzieży mojej drugiej komórki,którą miałam szczęście używać dwa dni.To już nawet nie jest śmieszne.Czy wyglądam na sklep z telefonami?




Link Dzisiaj mamy 21.grudnia.2005 :: 23:55 Mon petit cadeau(11)









Ładne.....?





Archiwum

2008
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2006
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2005
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2004
12
11
10



Linki

PlanetOut

lesbijka

ploty

SS

YuMe

database

o ludziach

streetpeeper

Dublin!

streets of warsaw

tak chodzą tam daleko

the sartorialist

bańka

komikslista

Mar.

M.

winne

J.

L.

BM

P.

uTube

?

zawartość niekwestionowana

ukradnijmy muzykę.

elegance in stupidity




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz