Link Dzisiaj mamy 01.listopada.2004 :: 00:07 Mon petit cadeau(1)
weszlam wlasnie na les.org.

powodowana sentymentem weszlam do wlasnego bylego dziennika[ktory zniszczony zostal przez psychopate].
odkrylam fascynujaca rzecz.
nie moge przeczytac wlasnych notatek.
"to jest prywatny wpis.nie jestes autoryzowana,by go zobaczyc."
przeciez to ja napisalam tam wszystko.
dla internetowego dziennika,ktory moga komentowac obcy,zarzucilam pisanie piorem na papierze.
tam bylo wszystko.pamietam,jak pisalam-czasem jeszcze rozgrzana po powrocie z imprezy,czaem z policzkami jeszcze zimnymi po powrocie ze spaceru,czasem smiejac sie,czasem placzac,czasem rozmarzona szukajac we wlasnym ubraniu cudzego cennego zapachu..
nie moge do tego wrocic.nie moge tego czytac.nie moge zachowac dat.gdyz mi to odebrano.
lecze sie z naiwnosci i przeklinam dzen,w ktorym poznalam ta pare psychopatow.naprawde.
naiwnosc i ufnosc byly to slodkie cechy panienki z XIV wieku,ktora miala za cala zyciowa misje wygladac pieknie,gotowac i szyc.Teraz wymaga sie calkiem czego innego.
to boli.naprawde.



Link Dzisiaj mamy 01.listopada.2004 :: 00:15 Mon petit cadeau(0)
dostalam od N. zwierzątko w prezencie.
zwierzątko uśmiecha się do mnie i zabawnie przytupując,drepcze po linii paska zadan menu start.podskakuje w gorę,wspina się po ekranie,przymyka oczy,czasem na chwilę zasypia.
"przesylam zwierzaczka,ktory bedzie cie pilnowal",napisala N.
"wiem,ze myslisz...ja tez mysle...anielskich snow"

uśmiecham się teraz usmiechem,który pojawia sie tylko czasem.Uśmiecham się do Niej.




Link Dzisiaj mamy 03.listopada.2004 :: 14:56 Mon petit cadeau(4)

balety w kuchni.

mialam napisac o tym o wiele wczesniej,ale zapomnialam.
balety w kuchni,krasnale,wspaniale muskuly i ogolnie piątkowa impreza u Olki
Pamietajcie,rodzice,nigdy nie wyjezdzajcie zostawiajac w domu dzieci.
bylo sporo osob,na poczatku wszyscy pograzyli sie w degustacji napojow procentowych,ktore przyniesli ze soba.zrobilo sie smiesznie,["powiedz wyimaginowana!" "wy...imagowana" "co??wymaglowana"?]
pozniej wszyscy zebrali sie w kuchni.Kuchnia do najwiekszych pomieszczen swiata nie nalezy,a mimo to wszyscy sie zmiescili.Tanczylysmy z Olkana srodku,chlopacy pili wino,ktorego nie powinni wypic


[I tutaj produkcja tekstu zamarla na dlugie dni,a to z powodu mojego spaczonego internetu,ktory szwankowal.Za usterki przepraszamy.]


...a wiec wypili owo wino,ktorego wypic nie powinni.Pare dni pozniej rodzice Olki i Piotrka-jej brata,zwanego Lumpem,chcieli porownac dwa wina produkcji dziadka.sprobowali z jednej butelki,a pozniej z drugiej,ktora byla w uzyciu wtedy na imprezie.roznice wyczuli od razu,poniewaz w jednej butelce byla woda.
hm.no wiec[zgubilam watek]
acha,tanczylismy w kuchni,spiewalismy do mikrofonu[sasiadka przyszla poprosic o cisze:P],pozniej ktos zaczal sie wyglupiac z wysylaniem jakichs pozdrowien do radia,i faktycznie wyslal.
nastepnie zatryumfowalam,bo zaczelam porownywac miesnie brzucha z bratem Olki i kazdy musial przyznac,ze ja mam lepsze. Piotrekniezle wygladal naprezony do granic,wolajac"no ale popatrz jaka ja mam klate!!ma lepsza klate od ciebie!!!popatrz na te muskuly!popatrz!!!!"
poza tym przebieralysmy sie jeszcze z Olka
w rozne male bluzeczki i umalowalysmy sie blyszczacymi kosmetykami...
Pamietajcie-nigdy nie robcie makijazu po spozyciu alkoholu.
w miare uplywu czasu towarzystwo stawalo sie coraz bardziej rozbawone,bo zalane.ja rowniez,dlatego od tej chwili zapis szczegolowy nie bedzie.
w miedzyczasie odbyla sie najwspanialsza rozmowa przez gg na swiecie.uczestnicy: Jarek , Olka i ja.skopiuje ja tutaj kiedys,ale na razie przyklad:

O/A:jdhcskkxmn xakhc cgcugb
J.:CO?ZAJEBISCIE MACIE
O/A:dhf zdjxhff f
J:chyba nie ma sensu rozmawiac skoro otrzymuje od was same kjfchks....
O:moja dupa!

i to by bylo na tyle z tej rozmowy.
pozniej ktos wpadl do domu z wrzaskiem,ze policja jedzie,wiec wszyscy scisneli sie w malym pokoju.zgasilismy swiatlo,zamarlismy w bezruchu..."ej ale oni nie mama prawa tutaj wejsc..." "o kurwa,a jak wejda?a te butelki..??"
pozniej jak sie nad tym zastanawialysmy z Olka,wyszlo nam,ze to byl po prostu codzienny patrol wieczorny przejezdzajacy przez zakazane dzielnice.
pozniej stwierdzilismy,ze nalezy wyjsc,wiec ruszylismy w droge do Kontrastow.drga byla dluga,mozolna i pamietam z niej najmniej.Czermakniosl mnie na barana, Fredzel zygal pod murem,robilam zdjecie napisowi na scianie-"Tomas-Beton"[jak mozna tak nazwac swoja firme??]i inne takie....w Kontach zarlismy hamburgery,a Prygielspadl ze schodkow i rozwalil sobie reke-wiec element grozy tez zaistnial.
kiedy czekalam na taksowke do domu,widzialam,jak jakis anonimowy chlopiec spada pieknym lukiem z samego szczytu schodow[wiecie,jak wygladaja zewnetrzne schody prowadzace do Kontow?jesli nie-sa stanowczo za wysokie na to,zeby bezpiecznie prowadzily do klubu]
zaraz potem jakis inny stwerdzil,ze jestem piekna i on chce sie ze mna ozenic.
a jeszcze pozniej wsiadlam do taksowki i przezylam szok,gdyz w roli kierowcy zasiadal nie kto inny,tylko ten psychopata,co namieszal kiedys w moim netowym dzienniku.nawrzucalam mu troche,ale zachowal sie chociaz fair,bo nie wzial ode mnie pieniedzy za kurs:D

Impreza zwycieza w cyklu"najlepsza domowka ostatnich miesiecy"


Link Dzisiaj mamy 09.listopada.2004 :: 22:31 Mon petit cadeau(0)
Oni


Poganskie swieto pierwszego listopada,niesamowite,piekne.
plomyk za dusze.
drzewa na tle ciemnego nieba jak czarna koronka i tysiace tysiecy czerwonych,zielonych,zoltych swiatelek.
Szczecinski cmentarz jest niesamowity,ogromny jak miasto umarlych,pelen zakamarkow,zapachu mokrych lisci i powagi.
to miejsce,gdzie sie milknie.

Znicz dla tych,ktorzy leza daleko stad.Znicz dla tych,ktorych miejsce spoczynku pozostalo tajemnica.Znicz za ofiary wojny.Znicz w intencji dreczonych.Znicz za wszystkie zwierzeta.Znicz za tych,ktorym bylo zle,i za tych,ktorym bylo dobrze.
ogien jako symbol.







Link Dzisiaj mamy 09.listopada.2004 :: 22:47 Mon petit cadeau(1)
wiele spraw....

Mialam pojechac do Borowika. N. jedzie,ale ja nie.nie znam tam niemal nikogo,ci,ktorzy mieli zabrac sie takze,nie moga,a Ona wybiera sie tam z przyjaciolmi.Zreszta czuje,ze tak naprawde, N.juz mnie nie chce.bede miala choc tyle godnosci,aby wycofac sie w czas.
jesli sie myle w ocenie,...to i tak bedzie,co ma sie wydarzyc.Ale jesli szczesliwe zakonczenie,to raczej jeszcze nie teraz.przyznaje,nie mam sily,dalam za wygrana.za bardzo tesknie,za bardzo boli.pas.

jesien przeistacza sie w przedzimie.marzne w moich ulubionych czarnych trampkach,a oddech zamienia sie w szron.tak samo palce,jesli nie trzyma sie ich w kieszeniach albo w cudzej dloni,lodowacieja.
razem z J. i Cz.rozpoczelam wlasnie sezon lyzwiarski-w niedziele dwie godziny na slonecznym lodowisku i dzisiaj jeszcze jedna,tym razem w deszczu.

Rozmowy z Siostra o tym,co jest bolesne.
Dzisiaj-rozmowa z Mat.-moja niegdysiejsza wakacyjna znajomoscia.zmienil sie bardzo i wydoroslal.bylam zaskoczona-wciaz jestem.
J.przegral dla mnie po raz drugi"Requiem dla snu"-dziekuje:*
wyglupy na przystanku autobusowym z Mar. i Olka.
bylam tez na zakupach,a owocem tego zostal czarny plaszcz,w miejsce tamtego,ktorego zamek odmowil posluszenstwa po tygodniu uzywania.
rano nadybalam mojego kota,jak radosnie pil z klozetu.
presja i poczucie krzwdy,winy,wlasnego porazajacego braku inteligencji z powodu porazek na polu naukowym.
napisalam opowiadanie oparte na faktach.
i....

i kazdego dnia cos sie dzieje,wiele malutkich,drobniutkich elementow skladajacych sie w calosc.ale,cytujac Anne Frank,"jestem zbyt leniwa i zbyt zmeczona,zeby codziennie wszystko zapisywac".







Link Dzisiaj mamy 11.listopada.2004 :: 22:37 Mon petit cadeau(3)

Magia

Zaledwie calkowicie zwatpilam,a dostalam nagrode.Dziwnie sie to wszystko plecie....
pierwszy calkowicie wolny od obowiazkow,srodowy wieczor.I,kiedy okno zrobilo sie niebieskie-cwierkotliwy sygnal sms-a dochodzacy gdzies z mojej torby.""Robisz cos dzisiaj?(...)jakby co,to mozemy sie jakos gdzies spotkac.(...)"
N. .pare slow i sporo optymizmu.pospieszne przygotowania,szybka wizyta w sklepie,ciezar dwoch puszek piwa w mojej torbie,chlod wieczoru.
Wysiadlam z taksowki,kompletnie nie wiedzac,gdzie isc dalej.
"hej,prosze pani!!!!halo!!"uslyszalam,wlasnie kiedy wyciagnelam z torby telefon i przytknelam go do ucha.Ona,macha do mnie po drugiej stronie waskiej ulicy."ale masz intuicje,wyszlam wlasnie kiedy przyjechalas"-szybkie spojrzenie,zdyszany w obloku lodowatej pary usmiech.
do 1szej w nocy siedzialam w mieszkaniu Jej przyjaciela,rozmawiajac z Nia i z nim na przemian.Nie siedzialysmy nawet kolo siebie,ale cenie chociaz mozliwosc poznania odrobiny Jej zycia-gdzie nocuje,kiedy zostaje w Szczecinie na weekend;Mozliwosc,zeby sie na nia napatrzec(miala te sama koszulke,ktora nosila na naszym drugim spotkaniu w parku).
Kiedy musialam juz wracac,odprowadzili mnie do domu,oboje.zrobilo sie bardzo zimno,a ja bylam troszke pijana."wtedy padal deszcz"powiedziala N..to prawda,szlismy raz w deszczu.
Pod brama,pod rusztowaniem ,ktore rzucalo dziwaczne cienie,pocalunek na pozegnanie.W usta,nie w policzek.poczulam Jej rozchylone wargi.
w bramie wskoczylam na pierwszy stopien slimakowatych schodow i przylgnelam goracym czolem do sciany.
* * *
Odwiedzilam dzisiaj J. .Mieszka dwie przesiadki i pieszy kawalek ode mnie-kawal drogi-ale jestem z siebie dumna,po raz perwszy trafilam do jego domu bez problemow.Szczerze mowiac,rozpoznalam ten dom po wielkim czarnym psie biegajacym w ogrodzie.
Ogladalismy "Requiem dla snu".po opowiesciach,ktore slyszalam na temat tego filmu,spodziewalam sie dziela obrzydliwego.tymczasem,byl wstrzasajacy.Straszny i wstrzasajacy,wlasnie.
J. dopatrzyl sie tam nawiazania do"Lotu nad kukulczym gniazdem".Moze bylo,odrobine-jedna metoda leczenia i dwoch duzych czarnych sanitariuszy.ale przeslanie calkiem inne.
studium degradacji czlowieka,lekcja pokazowa tego,jak traci sie nadzieje,szkic samotnosci,wykres pomylek,jakie mozna popelnic.
niesamowita muzyka.
Mam film na plytce[dziekuje, J. ].lezy w swojej pomaranczowej koszulce i czeka,az bede gotowa obejrzec go po raz drugi.nie tak szybko.

Kiedy wracalam do domu,opadla mgla.Zapomnialam juz,jak wyglada miasto we mgle-a wyglada niesamowicie,ciemne zarysy domow i rude od swiatel niebo,wilgoc w powietrzu,taka jakby od ziemi.
musialam okrazyc centrum zatarasowane jedenastolistopadowa[calkiem zapomnialam o dzisiejszym swiecie]demonstracja,czy czyms w tym guscie.Rzad zolniezy,werble i niekursujace tramwaje.Dawno nie zmarzlam az tak.Kiedy ci zolnierze stali tam na srodku ulicy,odgrodzeni zoltymi barierkami,pomyslalam sobie przez chwile,ze tak samo musieli ogladac wojsko ludzie w czasie wojny.Albo zamknieci w getcie.

Siedze,wachajac moj nowy blyszczyk o zapachu slodkich owocow.dzisiaj rano pojechali do Borowika.Ciekawe,jak tam kominek,ognisko i cudowny las tysiaca kolorow.
pod reka mam komorke.
moze zadzwoni....





Link Dzisiaj mamy 12.listopada.2004 :: 21:53 Mon petit cadeau(1)
Zapraszamy na reklamy

"Ten srodek musze miec,aby zwalczyc osad....a ten,aby zwalczyc ten OKROPNY kamien....[panika w glosie]:czy NAPRAWDE musze miec je WSZYSTKIE???

"Pokemon-czy juz wszystkie masz?"

Ogladanie telewizji grozi pierdolcem lub ciezkim uszkodzeniem okolicznych sprzetow.

DZIEKUJE:
K., Sajko -za bardzo,bardzo mile slowa.
P. -za wstawienie zdjecia.





Link Dzisiaj mamy 14.listopada.2004 :: 00:36 Mon petit cadeau(0)

Za szablon bloga-uklony i usciski skierowane do<[",]>.Nie chce mi sie przedstawic,a wiec po prostu podziekowania dla Malej Mrowki.

a,tak mi sie przypomnialo:


B.[do prof.U.]:Przepraszam,moge wyjsc za drzwi ?z husteczka.
prof.U.:a co ty z nia bedziesz robil...?
B.:dmuchal!!


prof.Z.pokazuje na plakacie wizerunek nerki.
G.: o! ziemniak.....


G.sprzata po doswiadczeniu chemicznym.ma za zadanie miedzy innymi umyc zlewke.
G.[po chwili,tonem dramatycznym]:...wodorotlenki zapchaly umywalke.H2O nie odplywa.


Link Dzisiaj mamy 14.listopada.2004 :: 00:59 Mon petit cadeau(1)

Przez pomylke,wczorajsza notatka ulegla kasacji.szkoda jej,szkoda....sprobuje odtworzyc,chociaz wiem,ze nie uda sie do konca.
Notatka dotyczyla wczorajszego wieczoru,a zaczynala sie od podziekowania.

Ja rowniez dziekuje za przemily wieczor,Siostro.
Zaczelysmy go butelka jasnego szampana,wypita w bramie kamienicy.
Zainteresowala sie nami grupka zuli-postawili nam piwo,a my denerwowalysmy ich nasza rozmowa po angielsku.
w piwnicy robi sie siku.
A calowac sie w chlodnym zapachu cegiel,hmmm[mowilam,ze jestem zapachowcem].
Dalej-wizyta w Propagandzie,wywiad udzielony parze francuskich studentow[ciekawe,czy przesla zdjecia,jak obiecali].
Bardzo szczera rozmowa.Jak pisalam wczesniej,to moj pierwszy krok do otwartosci,i pozniej bylo mi nawet odrobine wstyd.Ale wszystko jest w porzadku.Jest dobrze,Siostro.
Prosba,abys zaszeregowala wszystko odpowiednio-wygorowana,jak sadze.
Powrot do domu w cholernie zimnym deszczu,calkiem niespodziewana ochota na chwile placzu[dlaczego...?],bez sensu.
A pozniej pilam whisky,ohydnie gorzkie whisky,zeby utrzymac stan,w jakim przyszlam do domu.
I przesadzilam,oczywiscie,grubo przesadzilam.Dzisiaj-straszne samopoczucie,caly dzien wyciety z zyciorysu,pyralginum i nospa.Ech.
Mam nadzieje,ze do jutra opadnie juz ta gruba izolujaca kolderka z mojego mozgu....




Link Dzisiaj mamy 17.listopada.2004 :: 16:08 Mon petit cadeau(1)

"Idziesz do komunii?"
"ide"
"bez spowiedzi?I co,bedziesz jadl Cialo Chrystusa,tak?!"
"Nie.pojde zjesc oplatek,bo jestem glodny."



Od paru dni pada deszcz.Zrobilo sie takze zimno,tak jakby natura chciala nadrobic swoje przeoczenie.W tym tygodniu czuje sie zle,bo jestem przytloczona zadaniami,ktorych wypelniac nienawidze."wszystkie instysucje zabijaja indywidualizm".
Ale to tylko taka mala dygresja,nie o tym chcialam napisac.
Mowilam juz,ze mialam nie pic,prawda?gowno prawda.Wczoraj,kiedy przyszlam do domu(nawiasem mowiac 3 godziny wczesniej niz bylo planowane ),odebralam telefon. Mar. :"eeej,A.,mozemy przysc do ciebie z winem?"-kochane moje zule!
Wpadly Mar. i A. niosac podlego winiacza za,o zgrozo,4,70.Pozniej dolaczyl do nas takze An.
smiesznie bylo.wszyscy kochaja moje lozko,wiem,wiem.

w pewnym momencie, An. siegnal reka za lozko i wyciagnal stamtad cos malego,blyszczacego,na chybotliwym lancuszku."czyje to?twoje?"zapytal.
nie,to nie bylo moje.niczyje.nikt,kogo spotykam na co dzien,nie szukal malego breloczka w ksztalcie esowato wygietego kota.
ten drobiazg musi nalezec do mojej N..I zatrzymam go sobie,na pamiatke,obok suszonych kwiatow.Bo[nastepna dygresja],nic juz z tego nie bedzie.Ona zostanie kolejna historia w mojej kolekcji,wlozona do szklanego opalizujacego akwarium z Najwazniejszymi.I tyle.


Dzisiaj szlam rano do szkoly,starajac sie nie zamoczyc w kaluzy calych spodni .kiedy wskakiwalam na schody,jakis niepozorny facet w kapturze wcisnal mi cos do reki."prosze." To byl Nowy testament w niebieskiej okladce,pewnie wybor cytatow,jak sadze.
to byla dzisiaj najpopularniejsza lektura w LO1.
mialam okazje zapoznac sie z dzielem blizej,kiedy w czasie mat.siedzialysmy razem z A. i Mar. .w "meskim sanitariacie".
Szczerze mowiac nigdy nie czytalam pisma Sw.pod tym katem.Stworzylysmy nowa interpretacje.Jakkolwiek mnostwo osob poczuje sie urazonych,fragmenty sa naprawde zabawne.
"Jezeli zle powiedzialem,udowodnij ze zle,a jesli dobrze,czemu mnie bijesz?"["nie po twarzy,mamo,nie po twarzy..!!!"]
mojego ewentualnego syna nazwe Zorobabel lub Jobed.
"czy wszyscy mowia jezykami?czy wszyscy je wykladaja?"["masz jezor jak jaszczurka"]
"Gdy bylem dziecieciem,mowilem jak dziecie,myslalem jak dziecie,rozumowalem jak dziecie;lecz gdy na meza wyroslem..."[....facetom zostaje to do konca zycia.nie miej zludzen.]

....i inne,ktorych nie przytocze ze wzgledu na ewentualna obraze cudzych uczuc religijnych.maja wyrazny podtekst sexualny.ciekawe,co powiedzialbym na to Freud,spec od skojarzen [A.:"posluchaj tego!!!:[censored]" Mar.:"na pewno napisal to jakis zbol"]
Znalazlysmy nawet wyrazne potepienie homoseksualizmu,chociaz jak plotka glosi,nie ma tego w Biblii.Ech,ten nowy,sekciarski przeklad.Szkoda,ze nie mialam czasu,aby z tamtym facetem porozmawiac....czlowiek uczy sie czegos nowego kazdego dnia.


Udam sie teraz do kuchni,gdyz zaprawde,zaprawde powiadam wam-jestem glodna.




Link Dzisiaj mamy 17.listopada.2004 :: 20:08 Mon petit cadeau(3)
Kiedys mialam swoj swiat-fascynowal mnie ogien,gromadzilam swiece o delikatnie posplatanych cialach,suszylam rosliny jak od uroku,wykopywalam z ziemi skorupki slimakow,mialam szereg flakonikow z olejkami eterycznymi.Bylam bardzo zwiazana z natura.I pisalam.Duzo pisalam,codziennie.To byla fatnastyka dotyczaca calkiem innego swiata niz ten:czystego,archaicznego,pieknego.
Glupia bylam-z wlasnej woli pozbawilam sie tego swiata.
podczas przeprowadzki stwierdzilam mianowicie,ze moj nowy pokoj nie bedzie juz przeladowany drobnymi elementami tak jak ten dawny.usunelam wszystkie butelki,rzezby,patyki opatrzone datami,dzwonki i witraze.pozamykalam w pudelkach kamienie,muszle,woreczki z piaskiem,paciorki i pachnace swiece.Na szafce,biurku,szafie,parapecie nie stalo nic."alez ty tu masz pusto,jak nieurzadzone"powiedzial mi kiedys pan R.
I czulam sie zle.Balam sie nawet,ze nie potrafie juz pisac.Sama zamknelam w sobie malutkie,magiczne dzwiczki.Gdyz przeciez potrzebne jest cos pieknego w otoczeniu,cos,co kojarzy sie z kwiatami bzu,woda w jeziorze,wiatrem trzesacym drzewami,swierzo skoszona trawa.
Przed chwila,szukajac czegos juz nieistotnego,znalazlam wszystkie przedmioty,ktore uspilam na dlugie poltorej roku.Wydaly mi sie takie cenne,ciekawe.
Kiedy poustawialam je wszedzie,gdzie moglam,wrocilo cos dobrego.Kiedy zapalilam swieczke w zapachowym domku i pokoj zaczal pachniec gozdzikami,przypomnialam sobie otwarta przestrzen.
zawsze przywiazywalam sie do przedmiotow.Wierzylam,ze zyja[to glupie,ale na przyklad widzialam usmiech zlozony z reflektorow i zderzaka samochodu]i nie lubilam ich wyrzucac.
Nie bede wyrzucac czesci siebie.


Link Dzisiaj mamy 18.listopada.2004 :: 14:45 Mon petit cadeau(7)
Schowaj się..


Zamknij oczy-nie będzie cię widać.



Link Dzisiaj mamy 19.listopada.2004 :: 23:56 Mon petit cadeau(4)

Ligfeadh me an naire do e a ra - thug smaoineamh me ar. Mithaitneamhach tuairim ach laimhsigh...

[tu z pewnoscia sa bledy,ale to i tak duzo zwazywszy na to ze jezyka nie znam,a slowa spisalam ze slownika probujac sie zorientowac w gramatyce.tak czy inaczej,jezyk jest piekny]




Link Dzisiaj mamy 21.listopada.2004 :: 15:13 Mon petit cadeau(2)

Zlot udomowiony.

Odbyl sie w piatek,u mnie.pierwotnie planowany byl w Irish Pubie,ale ze po raz pierwszy w zyciu zostalam obwarowana szlabanem[sic!],to przenioslam spotkanie do mnie,zapraszajac Trelke,Paule i Olke jako czlonka honorowego sekty szatana.

najpierw bylam z Olka w Galakszy,zeby kupic szalik i zarcie,a pozniej ,juz w okolicach Carefoura,wpadlysmy do monopola,zeby dokupic 4 puszki piwa[ech,ten wieczny brak funduszy]

Kiedy laski zadzwonily domofonem,odebrala moja mama i uslyszala"kfiot otwieraj!!"
a pozniej-piwko w kubkach,konspiracyjny barek za lozkiem[tylko do czasu wyjscia rodzicow na jakastam ich impreze],okruchy chipsow na lozku,toasty za babskie wieczorki,i za sekte,i...aj sama nie pamietam juz za co.
palenie przez okno,lecaca w kolko piosenka"ja nie spaceruje nago"Przemykowej,rozmowy.

pozniej,kiedy troche sie zalalysmy,zaczelysmy sie wyglupiac-byla ktoras z kolei edycja Miss Mokrego Podkoszulka,testy na laskotki[Trelka,jak ty fajnie skaczesz].Kibel przestal byc miejscem odosobnienia[trzy osoby jak widownia naprzeciwko muszli."Olka,no sikaj,sikaj!" "ale ja sie wstyyydze!" ]- i w ogole troche takich sposobow zeby urozmaicic wieczor.podczas ktorejs z "zabaw"na podloge spadla butelka ,zdobiaca czubek szafki,i wyszczerbila sie.szyjki nie odnaleziono.
Po tym wszystkim zaczelysmy sie zbierac,Trelka i Paula do Inferno,Olka do domu,a ja,zeby je odprowadzic.Rozdzielilysmy sie dopiero na rogu Wojska Polskiego.Po drodze spiewalysmy "chryzantemy zlociste w pollitrowce po czystej",niektorzy udowadniali,ze umieja chodzic prosto....i pewnie wszystcy ktorzy nas spotykali po drodze,to sie bali.

kiedy wrocilam do domu,zobaczylam butelki i puszki pieknie wyeksponowane na polce pod lustrem.Trzeba bylo jeszcze raz obrocic do smietnika.pozniej sprzatnelam troche.

pod przedostatnia notka mozecie zobaczyc komentarz dodany tamtego wieczoru-swietnie oddaje nastroj.tzn.bardzo pozytywny jest.


I wiem juz,kto zacz,ta mala Mrowka.Mala Mrowka,alias N.,alias Irlandia! jeszcze nigdy nikt mnie tak nie podszedl.pelne zaskoczenie.Cwany lobuz.



Link Dzisiaj mamy 23.listopada.2004 :: 21:20 Mon petit cadeau(1)

Wrocilam do mojego dawnego zwyczaju zapisywania przypadkowych mysli w zeszycie.Od razu lepiej.
"Im dalej Ktos odchodzi,tym wieksza czesc zauroczenia zabiera ze soba" , napisalam dzisiaj,siedzac w zoltej , twardej lawce , kiedy powinnam byla poswiecic cala swoja uwage sledzeniu historycznych wydarzen. "Ostatnia chwila tesknoty zamienia sie w pierwsza mysl o Kims innym." Jak bardzo to jest prawdziwe,widze po sobie . A takze,ze czlowiek odpychany po wielekroc pozostaje na dystans . Jesli chce zachowac twarz.
"hmm...ty nie mowisz o wielu rzeczach", przeczytalam ostatnio o sobie.
Tyle osob lubie , podziwiam , cenie , chce miec blisko. Mysle , ze oni o tym wiedza - poniewaz wystarczy chciec zauwazyc drobne gesty , zachowania,spojrzenia . Najprostsze rozwiazania sa czesto tymi najtrudniejszymi.
I-niektore mysli bardzo traca,wypowiedziane.


Od paru dni pada snieg z deszczem , grudki lodu sieka po twarzy , kiedy wieje wiatr.na lace jest pewnie teraz pieknie . I w lesie .koronka z lodu skuwajaca delikatne , mokre liscie.
Idealna pogoda na siedzenie przy kominku , na herbate z malinami ,senne pocalunki i splatanie cudzych wlosow w fantastyczne wzory pomiedzy jednym a drugim snem majacym w sobie niepokojaco wiele z jawy.
To jak upojenie absyntem , gorace halucynacje , mysli-nie-mysli.


Maeve-dziekuje , ze pozwalasz mi przytulic sie do Twojej mechatej bluzy!


Link Dzisiaj mamy 24.listopada.2004 :: 17:34 Mon petit cadeau(3)

Skrocone o 2 godziny lekcje-Maeve,Olka,Mar.,A.,podroz do mojego domu z winem,cisteczkami,fajkami,w swietnych humorach.
Troche wyglupow,zapalona ogromna swieczka,rolety spuszczone,zeby nie dac zadnej satysfakcji mojemu sasiadowi-voyeuryscie.Moje lozko jak zwykle jako osrodek zainteresowania.

Zaczelo sie wlasnie od lozka.Kiedy reszta dziewczyn schowala sie pod koldra,wyprobowujac swoje laskotki.
zostalysmy na zewnatrz-po chwili juz calkiem obok.
I zmienialy sie dekoracje,robilo sie coraz bardziej ciemno za czerwona roleta,spotkanie dobieglo konca przypieczetowane akcentem czesciowego ochrzczenia An.


.........a my pozostalysmy na swoim miejscu.I cieply zapach perfum,i ciemne wlosy zmieszane z jasnymi,i moje oczy otwarte,a jej zmkniete.
I radosc,jakiej nie czulam od dawna.
dziekuje.....



Link Dzisiaj mamy 28.listopada.2004 :: 20:40 Mon petit cadeau(4)

Dwa Kopciuszki caly piatek czekaly na pore dnia , kiedy to slonce wymieni sie z ksiezycem [ktory nie byl widoczny przez zadymione,a moze zachmurzone niebo] .
kiedy wybila 19 , jeden z Kopciuszkow w towarzystwie "przyzwoitki" [ Olusia ] stanal u podnoza schodow prowadzacych do czerwonej komnaty [ pub ] . niestety wszystkie stoliki byly zajete , jak zwykle zreszta . zaliczylysmy wiec przeprowadzke do sasiedniego przybytku , poniekad uswieconego juz wspomnieniami
[ Ego ] .
Porter w kieliszku byl tak ciemny , ze wygladal calkiem jak goraca czekolada .

Siedzialysmy przy stoliku z ciemnego drzewa i rozmawialysmy poprzec plomien swieczki wprawionej w butelke po winie .
o 21 przenioslysmy sie do ulubionego piekielka , czyli do Inferno. Tego wieczoru bylo wyjatkowo pusto , co jednak nieszczegolnie nam przeszkadzalo-usiadlysmy przy stoliku,przy ktorym siadamy zawsze . Prywatna , ciepla atmosfera i nowe piwa podzialaly.
Najpierw , smiejac sie , dyskretnie zdjelysmy staniki i zaczelysmy wyglupiac. nastepnie zrobilo sie przyjemnie . Cynamonowa , lubie Cie przytulac . A takze miec blisko . Bardzo lubie.

Doczekalysmy 23 , o ktorej to godzinie nastepuje otwarcie parkietu , po czym ruszylysmy do lazienki [czerwone zaroweczki zniknely z kabin...buu] - tam zamienilam sie z Olka na staniki . Bez zenady przejrzalysmy sie w duzym lustrze - cale szczescie , ze nie bylo ludzi.
Wpadlysmy na parkiet i zaczelysmy wyglupiac sie przy rurze , ktora O. nazwala wdziecznie Zdisia .
Olka urozmaicila taniec , w pewnym momencie zauwazajac "chce mi sie sciagnac bluzke!" ..........wiec sciagnelysmy . Cynamonowka pozostala jedyna kulturalna osoba w naszym gronie , ale nie do konca byla to Jej zasluga , gdyz nie miala na sobie stanika , w ktorym moglaby zostac.
poszalalysmy wiec jakis czas . Pozniej przyszlo mi do glowy , ze niektorzy mgliby nie byc szczegolnie zachwyceni naszym popisem , wiec koszulki wrocily do lask.
..a pozniej...hmm...pozniej Olka miala troszke czasu,zeby swobodnie wypalic swojego papierosa.


Wrocilam do domu owinieta perfumami Cynamonowki jak cieplym woalem , dosc oszolomiona , i zasnelam natychmiast na lozku , owinieta narzuta,z tuszem na rzesach i usmiechem na ustach.
Cos sie zaczyna . zeby tylko nie spieprzyc . zeby nie stracic . zeby nie zagmatwac.
zeby pozwolic sie temu rozwinac na czysto.ja chce.


Link Dzisiaj mamy 30.listopada.2004 :: 15:17 Mon petit cadeau(4)
piękne Polaków rozmowy.........

Dramatis personae :

Olka
Mar.
Ja
Pani kibelkowa
Żul no . I
Żul no . II


Scena I . [ jasnowidz..? ]
Siedzimy na lawce kolo przystanku . w oddali pojawia sie sylwetka steranego zyciem faceta .
Olka : pewnie zaraz bedzie chcial fajke . . . .
Zul podchodzi .
Żul no . I : Daaaaaaajcie szluga!!



Scena II . [ grunt to pewność siebie ]

Miejsce zdarzenia: ta sama ławka .
Drzwi szaletu miejskiego , ktory sie znajduje parenascie metrow dalej,otwieraja sie z hukiem .
Pani kibelkowa : [wrzask slyszalny wszedzie] : NIE TRZASKA SIE TAK DRZWIAMI , WOLNO SIE SPUSZCZA !!! A NIE SIE TAK PIZGA !!!!!!
Z szaletu wylatuje Żul no . II [ sterany zyciem takoż jak i ten pierwszy . lat okolo siedemdzięciu ( przynajmniej na oko ) . cztery zęby . prawdopodobnie tyleż komórek mózgowych . ]
Żul zatrzymuje się w zadumie kolo lawki . Patrzy na nas.
Żul no . II : Ale się ta pani nieladnie wyraża . Pizgać , powiedziala .
My [ kazda z osobna ] : tak , masakra.
Żul no . II patrzy na nas lakomym wzrokiem.
Żul no . II : [ z obleśnym usmieszkiem ]: Ale ladne z was dziewczyny . Ja to bym was wszystkie przelecial!!

[W tle przemknęla , jak wspanialy komentarz sytuacyjny , niebiesko-żólta ciężarówka "gruszka" z wielkim napisem BETON . ]

Wiecie , jaki jest najciekawszy zawód świata ?
Obserwator.









Archiwum

2008
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2006
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2005
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2004
12
11
10



Linki

PlanetOut

lesbijka

ploty

SS

YuMe

database

o ludziach

streetpeeper

Dublin!

streets of warsaw

tak chodzą tam daleko

the sartorialist

bańka

komikslista

Mar.

M.

winne

J.

L.

BM

P.

uTube

?

zawartość niekwestionowana

ukradnijmy muzykę.

elegance in stupidity




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz