Link Dzisiaj mamy 13.października.2004 :: 17:05
Mon petit cadeau(9)
Pierwsze notatki sa zazwyczaj nudne,wiem.
ale ja lubie pisac,wiec mam nadzieje,ze mi sie to wybaczy.Zalozylam ownloga,bo bardzo brakowalo mi miejsca do uprawiania "psychicznego ekshibicjonizmu",co ogolnie jest wspaniale,dopoki nie ma sie z tego powodu klopotow.
Nie umiem ustawic szablonu ani koloru czcionki,ogolnie nic nie umiem,wiec wyglad sie tutaj nie bedzie liczyl.
Chcialam jeszcze podkreslic,ze jesli kiedykolwiek pojawi sie tutaj notka szkalujaca kogokolwiek z moich znajomych,jej autorem nie bede ja(<-zastrzezenie jest skutkiem ostatnich wydarzen,kiedy to pewien psychopata wlamal mi sie do internetowego dziennika...)
pierwsza notatka popelniona.ciag dalszy nastapi.Link Dzisiaj mamy 14.października.2004 :: 22:39
Mon petit cadeau(2)
Piekny dzien.I mily tez,naprawde.zacznijmy,od tego,ze wolny z powodu Dnia Nauczyciela.
Zeby to uczcic,przyszla do mnie boska Ekipa[kocham Was ]uwielbiam te wspaniale rozmowy,wrzaski,smiech,ktory slychac wszedzie,przypaly,ktore robimy-od dzwonienia do roznych osob,az po bluzganie mojego sasiada voyeurysty.uwielbiam te warkocze papierosowego dymu,ktore wiatr wdmuchuje z powrotem do pokoju przez otwarte okno,picie winiacza za 4,30 z eleganckich szklanek,muzyke nastawiona na pelen regulator......
o 14 przyszla N. wyskoczylam po Nia pod brame bez kurtki,i wcale nie bylo mi zimno,tak czekalam."jest u mnie male spotkanie"powiedzialam.sploszyla sie troche."to moze ja przyjde pozniej.."kazalam jej sie nie wyglupiac i pociagnelam za soba po tych krzywych schodach na pietro.
bardzo ucieszona na Jej widok,zaczelam robic obiecana wczesniej malinowa herbatke.Kiedy weszlysmy do pokoju z parujacymi kubkami w rekach[ja oczywiscie wylalam troche na podloge,jak zwykle ] J. , Mar..i Gim.spojrzawszy znaczaco,stwierdzili ze musza juz isc,natychmiast.I poszli,unoszac w sina dal butelke po winie.
posiedzialysmy z Olusia i K ,gadajac,laskotalam O.po szyi-ona sie tak fajnie skreca.
po jakims czasie zostalysmy z N. same.siedzialysmy na skotlowanym lozku,w tle wrzeszczala Chylinska.Przytulilysmy sie.nie jestem w stanie powiedziec,ktora z nas pocalowala ktora pierwsza.Nie czulam,ze w pokoju jest zimno z powodu tych wszystkich otwartych okien,zgubilam poczucie czasu.Pieknie jest moc miec Ja obok,widziec oczy o barwie lisci,wpatrzone.gladzic Ja po rozczochranych wlosach,widziec ta zabawna mine podczas pocalunku,usmiech,piescic miekka skore nie chcac dotykac skory,ale umyslu...
stalysmy na trzeszczacych deskach,lapczywie sie chlonac.lezalysmy na lozku tak,jak kiedys lezalysmy na trwie w parku.Stalysmy w przedpokoju,w polmroku,bez konca sie zegnajac.Absolutnie nie chcialam jej wypuscic.
kiedy wyszla,zasnelam.
nie jestesmy juz razem.ale dopoki moge sie z Nia widywac,przytulac,rozmawiac,calowac,dopoki mam to wszystko,jest dobrze.
kiedy wyszla,zasnelam.a po przebudzeniu-jak milo jest moc pomyslec o kims,usmiechnac sie lekko,czytajac smsa.
tesknilam.nie wiedzialam sama,jak bardzo.Link Dzisiaj mamy 15.października.2004 :: 15:16
Mon petit cadeau(4)
X:"jak ja nie lubię poniedziałków!"
Y:"a ja?ja nie lubię poniedziałkow,wtorków,śród i czwartków.piątek może być"Dzisiaj wyczyscilam skrzynke sms-owa w moim telefonie.zwykle jest to czynnosc,o ktorej sie nie wspomina,ale ja tego bardzo nie lubie,bo zawsze dostane jakas taka wiadomosc,ktora chcialabym zachowac jak list-mila,ciepla,sympatyczna.Tym razem bylam zmuszona pobawic sie w kasowanie-skrzynka zapchala sie do imentu.tak to jest,byc glupkiem,ktory sie przywiazuje do rzeczy materialnych.Wiec w szkole przepisywalam te smsy na kartki.Moze to jest glupie,ale zaluje,ze nie mozna tych wiadomosci zachowac inaczej.przeciez jesli sie ich nie zapisze w zeszycie,to wszyskie umykaja.Rozumiem ludzi,ktorzy wola listy.Listy to sztuka,ktora mozna zachowac.a smsy nie.
tak czy inaczej,zaloze sobie zeszyt na smsy.
mam niezly humor,to jeszcze pozostalosc wczorajszych wydarzen.zwlaszcza ubawilam sie z
Olkawspominajac ,jak to wczoraj szesc osob ganialo po domu mojego biednego,wystraszonego kota:]
"weszlam do pokoju.a ten kot zrobil taaakie duze oczy...jeszcze nigdy nie widzialam,zeby kot mial takie wielkie oczy!!a pozniej wszyscy wrrrau,i sie na niego rzucaja,a on spierdala pod lozko!!nie dziwie mu sie,
Gim.zlapala go za tylek...."
to brzmi calkiem tak,jakby kot juz nigdy nie mial byc taki sam.Ale nic mu sie nie stalo,na szczescie.
nie powstrzymam sie,wstawie monolog.jeszcze tylko jeden.Jak
J probowal wziac kota na rece.
J":no ostroznie!!to jest przeciez....{chwyta kota,kot macha nogami i drapie.]...zywe.....stworzenie...[z kota robi sie machajacy pazurzasty wentylator]....zywe stworzenie....kurwa!!![puszcza]"
a tak w ogole,jestem bardzo uspokojona.To uczynila
Irlandia-N.,,oczywiscie.dziekuje Ci,
N. ,moj sliczny Wampirku,ktory rozklada skrzydelka zrobione z magii i iluzji i przykrywa mnie nimi kompletnie.
myslalam dzisiaj troche nad istota przyjazni.temat nasunal mi sie sam po lekturze bloga znajomej."jesli kto przestaje byc przyjacielem,to znaczy,ze nigdy nim nie byl".To boli,ale czlowiek,ktory powiedzial to pierwszy,mial cholerna racje.
poza tym,moze ktos z was mi powie-ktora twarz czlowieka jest prawdziwa..?ta,ktora ukazuje sie na codzien,czy ta,ktora mozna spostrzec w jego prywatnych zapiskach?chcialabym wiedziec.
Ide dzisiaj spedzic wieczor w pubie z
Olusia i
Trelka .Zwiedzimy sobie Pro Rock Cafe,gdzie nigdy nie bylysmy.nazwa brzmi obiecujaco,mam nadzieje ze bedzie sobie mozna tam posluchac dobrej muzyki.poza tym,nie oszukujmy sie,gdziekolwiek pojdziemy,bedzie sympatycznie,bo to jestesmy MY.szkoda tylko,ze
N. jedzie dzisiaj do domu.Nie bede mogla jej przytulic pewnie przez caly weekend.za dlugo.....
Link Dzisiaj mamy 16.października.2004 :: 16:03
Mon petit cadeau(2)
P. "
Jak długo będziesz jeszcze miała tą nogę?"
O. :"
w przyszłym tygodniu zmieniam na inną"
podczas wczorajszego spontanu bylo wiele okazji,zeby plakac ze smiechu.Towarzystwo dopisalo,mimo ze podczas organizowania myslalysmy,ze beda tylko 3 osoby.Tymczasem zjawily sie:Olusia,Gim.,Mar.,Trelka,Siodma,Ewa,Paula i,last but not least,ja.
najpierw pilysmy grzanca z pysznymi kawalkami pomaranczy czy moze cytryny w pro rock cafe,dokad dotarlysmy w deszczu po polgodzinnym spacerze w kolko.pozniej przenioslysmy sie[zgadnijcie,dokad...?przeciez nigdy tam jeszcze nie bylysmy...]...do Irish pubu,tak![oklaski].usiadlysmy sobie przy stole w drugiej sali i od tego momentu rozpoczal sie maraton gluchego telefonu,skrecania ze smiechu i ogolnie trenowania wlasnej wytrzymalosci psychicznej.
Gim. ,kocham Twoje teksty i zdolnosci aktorskie!
Olka ,Twoje rowniez.
ogolnie spontan byl kuturalny pod wzgledem niskiego spozycia napojow procentowych[K:"dowod prosze!"E:"a moze byc legitymacja studencka?" T:"przeciez 13latki nie maja jeszcze dowodow!"E:"hm,ja zawsze nosze przy sobie podrobiony"A:"nie podrobiony,tylko TYMCZASOWY" ].nic wiecej nie powiem,gdyz nie byloby to wskazane.
Spontan sie skonczyl bardzo wczesnie,razem z
Gimodprowadzilysmy
Olusie pod brame,a nastepnie mialysmy wspaniala rozmowe m.in.na tematy oblesne,podczas ktorej trenowalysmy swoje zdolnosc dzwiekonasladowcze.Na placu Grunwaldzkim,gdzie pozniej czekalysmy na tramwaj,znalazlo sie nagle mnostwo ludzi,ktorzy koniecznie chcieli sie od nas dowiedziec,jak dojsc do rozmaitych ulic naszego pieknego miasta.niestety nie moglysmy im pomoc.nastepnie zaszokowalam wlasna mame,powrociwszy do domu o wiele wczesniej niz zazwyczaj.
Poznym wieczorem-3 sms-y od Wampirka.wstyd sie przyznac,ale czekalam na nie intensywnie caly dzien.a dzisiaj siedze przed monitorem z mokrymi wlosami pachnacymi szamponem owocowym.znowu wyschna ulozone w fale.a kiedy to zrobia,ja wyjde,zeby spotkac sie z
Olusia pod Galaxy.
"trzeba pojsc do Douglasa",powiedziala.Douglas to ekskluzywna perfumeria,w ktorej zawsze malujemy sie probkami kosmetykow,robiac z siebie buraki i sprawiajac,ze smieje sie z nas ochrona.
pozniej ma sie odbyc impreza klasowa w Bowlingu.pwnie wpadniemy tam,chociaz ja tylko na chwile,bo,szczerze mowiac,wcale mi sie nie chce:P moje"zdrowie balangowicza"ostatnio troszku jakby podupada.
(Gim , nie masz co fochac,cala notka jest praktycznie o Tobie.A Zmolestowanie mego kota to wszak przywilej udostepniony nielicznym wybrancom.)
Link Dzisiaj mamy 17.października.2004 :: 01:04
Mon petit cadeau(3)
Dziwne wrazenie-isc z
Nia i
Jej przyjacielem pod jednym,czarnym parasolem przez czarne ulice,rozchlapujac czarne kaluze pelne kolorowych odblaskow neonow.Chciec oslonic
Ja swoim kapturem,obetrzec z policzka krople deszczu,pocalowac.chciec,a nie moc...
Jednak slowa"jestesmy razem"znacza wiecej niz ktokolwiek moglby sie spodziewac.
* * *
Spedzilam dzisiaj czesc popoludnia i wieczor w Galaxy.najpierw umowilam sie z
Olka ,zeby przejrzec,co tam maja w sklepach,ale nie rozejrzalysmy sie,bo wciagnal nas Douglas,gdzie umalowalysmy sobie powieki czyms czerwonym[mam coraz mocniejsze podejrzenie,ze to byla konturowka do ust w plynie].kupowalysmy tez lody.
Olka wziela takiego z gatunku kreconych i wywalila go nastepnie na lade prosto na podkladke do wydawania reszty.Nie przechylac wafla,kurde!
kiedy poszlysmy zapalic ,okazalo sie,ze zadna z nas nie posiada ognia.wiec podeszlysmy do grupki chlopakow stojacych na schodach.kiedy zapytalam o zapalniczke,jeden z nich wyciagnal do mnie stulona piesc i polozyl mi cos na dloni.ja patrze,a to prezerwatywy. niestety,nie skorzystalam.
pozniej czekalysmy na znajomych,ktorzy mieli uczestniczyc w imprezie.czekalysmy,i czekalysmy...pare osob sie spoznilo-milo wiedziec,ze to nie tylko moja domena.
I siedzielismy sobie w Bowlingu,na pieterku,przy piwku.Dwa razy zostalam przyjemnie zaskoczona.pierwszy raz,kiedy spotkalam za barem faceta,ktory byl moim sasiadem.bawilam sie z nim,jeszcze kiedy oboje bylismy malymi dziecmi[strzelalismy w ludzi kasztanami z balkonu ].Nastepne przyjemne zaskoczenie-kiedy porozmawialam ze znajomym z klasy,z ktorym w szkole nie bardzo da sie porozmawiac.Pokazal sie z dobrej strony,naprawde.Ogolnie byla mila atmosfera,chociaz
J. zachowywal sie jakos dziwnie i bardzo szybko poszedl,nawet sie nie zegnajac z
Olka i ze mna...
Zaistniala tez mila niespodzianka-
N. z przyjacielem przyszli do nas wypic piwko.Zostali najdluzej,razem ze mna,i to byl wlasnie powod,dla ktorego wracalam z nimi pieszo,w deszczu,z zepsutym zamkiem w kurtce ,w spodniach mokrych po kolana,zadowolona,ze
Ona idzie obok.rozmawiajac o roznych rzeczach.smiejac sie,kiedy zegnalam sie z
Nia i wlaczylam z soba,zeby
Jej nie pocalowac pod rozstawionym nad moja brama murarskim rusztowaniem......
Link Dzisiaj mamy 17.października.2004 :: 18:49
Mon petit cadeau(3)
Z mamą na spacerek.czas akcji:niedziela po poludniu.Mama[wpada do mojego pokoju]:masz posprzatac!!!!
Ja:[wstaw przeklenstwo]* a ty gdzie idziesz??
M:[z zadowoleniem w glosie]:do cioci A.,a pozniej na pokaz capoeiry do szkoly nr.55
Ja:[wstaw przeklenstwo]*
godzine pozniej.chrobotanie klucza w zamku.wychodze do przedpokojuJa:no i gdzie bylas..?
M:nigdzie....ciotki nie bylo w domu,a do tej 55 nie wiedzialam jak wejsc.
Ja:*lol*
M:nno,to znaczy bylam...pod drzwiami ciotki i pod ta szkola......
Ja:*lol*
M:spacerek byl..!
Ja:a moge to zapodac do internetu?
M:NIE!!![SMIECH]
.....a coz ja dzisiaj robilam?wstalam o 15:30,sprzatalam,zarlam makaron i ogolnie wyczynialam same slodkie,rozkoszne rzeczy.bez makijazu,z wlosami zwazanymi w pale na czubku glowy,ubrana w czerwony t-shirt ze spranym napisem "cebulka.I F".dawno nie chodzilam sobie taka rozlazla.ale whatever.w domu w koncu jestem.notabene po raz pierwszy od wakacji udalo mi sie spedzic dzien w mieszkaniu,nie wybierajac sie nigdzie.A pogoda juz calkiem jesienna,taka mieciutka,szara,i nawet kiedy sie otworzy okno,to gdzies z daleka pachnie opadlymi liscmi.chcialabym pochodzic sobie po lesie,po ogrodzie,po polu pelnym zeschlych roslin tysiaca kolorow.tesknie za przyroda,przestrzenia,zapachem mulu nad jeziorem.czlowiek na zawsze juz chyba zachowuje w sobie czastke swojego dziecinstwa i tak samo ja zawsze zostane dzieckiem,ktore biegalo boso po trawie,zbieralo slimaki i spedzalo dlugie godziny na pomoscie rybackim.
tymczasem nie dostalam dzisiaj ani smsa,ani nawet nedznej strzalki.czuje sie niekochana. *[] oznaczone gwiazdka to slowa wypowiedziane w myslach.
Link Dzisiaj mamy 20.października.2004 :: 17:38
Mon petit cadeau(0)
Pewien ptaszek,co siedział na słupie
zdecydował,że wszystko ma w dupie.
starał się lekceważyć
sprawy wagi pozbawić
aż przecenił swój zad i padł trupem
splodzilam limeryk,ktory nie ma byc li i jedynie kretynski.ma on posiadac ukryte,powazne przeslanie.widzicie je...?
Wczoraj,noca-wiadomosc od
N.,jak prezent.przedtem sygnaly.krotkie strzalki,drobne przypomnienie."Mysle",pisze kazda z nas."o Tobie".Nigdy nie wiedzialam,jak sie zachowac,co zrobic,jak o kogos zabiegac.teraz tez tego nie wiem."ja do konca nie bylam pewna,czy Ci zalezy"powiedziala
Ona jakis czas temu,kiedy siedzialysmy w pubie na twardej lawce z ciemnego drewna,pijac goraca czekolade.jak zwykle,takie slowa sprawily mi zywa przykrosc,czego,jak zwykle,nie okazalam.ale ona chyba zauwazyla."teraz wiem"dodala.
teraz......teraz znowu rozmawiamy sms-ami,tak jak na poczatku.chcialabym tylko dostac od kogos recepte,jak utrzymac to,co dobre,jak sprawic,zebysmy byly razem.
zmeczona jestem.robieniem wciaz zadan,ktore przekraczaja,biorac logicznie,ludzkie mozliwosci.nawalem zadan,ktorych i tak w koncu nie robie.ciaglym zajmowaniem sie rzeczami,ktorych szczerze nienawidze.
M.z terenu niedawnej powodzi
sądziła,że chlanie nie szkodzi
lecz komórki nerwowe nie mają centrioli
odmóżdżyła się więc z własnej wolialez ze mnie glupek.Aha-centriola to jest cos,dzieki czemu komorki moga sie odnawiac.jesli ktoras tego nie posiada,wtedy ginie nieodwolalnie i nie ma szans zmartwychwstac.pamietam z zeszlorocznej biologii.
chyba skonczylam wlasnie jak M.z tego przewspanialego wierszyka.......
***
dopisane wieczoremZmeczenie juz mi przeszlo.w sumie wszystko mi przeszlo.czasem dobrze jest po prostu cos z siebie wyrzucuc,kiedy jest sie smutnym.teraz nie jestem smutna,toche wolnego czasu i pare smsow zalatwilo sprawe.czlowiek ma jednak najprostsze mechanizmy zachowan z calej fauny....
Link Dzisiaj mamy 24.października.2004 :: 23:02
Mon petit cadeau(5)
nie pamiętam,co miałam dać w charakterze myśli przewodniej.........to bedzie wlasciwie wcale niezla mysl przewodnia.Bo taki wlasnie byl ten tydzien-trudny,dlugi i wlasciwie nie wydarzylo sie nic,co warto byloby sobie zachowac.moze tylko pare zabawnych rzeczy.
dobrze,wstawie na samym poczatku optymistyczny akcent.chcecie bajki,oto bajka rodem z toalety LO xxx.
Jesli czytelnik wie,ze toaleta LO pozbawionego palarni przeznaczona jest glownie do palenia,zrozumie,dlaczego w pewien dzien tygodnia do jednej malej kabiny zmiescio sie 5 osob.stoimy,palimy,co jakis czas ktoras z nas wyrzuci niedopalek do sasiedniej kabiny,co prowokuje serie tekstow o czyjejs plonacej glowie.w pewnym momencie jedna z nas bezczelnie strzepuje popiol przez scianke prosto do sasiedniego boksu.I w tym momencie rozlega sie odglos panicznego bąka!biedna dziewczynka zalatwiajaca sie spokojnie w apartamencie obok musiala pewnie sie wytraszyc,slyszac ten gromki wybuch smiechu.
tak.teraz kazdy,kto tylko to przeczyta,wie,jak wstretnie sie zabawiamy.niekiedy do jednej kabiny miesci sie az 6 osob.kolezanka widziala nawet w rzeczonej talecie dziewczynki podajace sobie wibrator przez szpare w scianie.
dobrze,koniec bajki.I nonsensow.
W sobote odbyl sie zlot specjalny w skladzie mniej wiecej stalym,z
A.Cz.w charakterze szczegolnego goscia,przybylego z Wwy.odebralam ja jako bardzo ciepla,inteligentna,mila osobe,i sadze,ze w zadnym razie sie nie myle.
wieczor uplynal sympatycznie,najpierw w Irish pubie,pozniej w Inferno(jestesmy juz rozpoznawane przez pana barmana).rozmowy typu"to jest falujacy glon"czy"cooo??? -das Auto!!!"- na porzadku dziennym.Tekst przewodni odnosnie pana barmana[by
Paula ]:
Z pachy mnie pociągnął!!!!jednak najbardziej mi sie podobala moja rozmowa z matka.matka zadzwonila,wiec wyszlam do WC,zeby z nia porozmawiac.
M:"nie mam klucza.gdzie jestes?"
ja:"w Inferno."
M:"podjade tam i dasza mi klucz,ok?tylko wytlumacz mi gdzie to jest,bo nie wiem."
Ja:"hm....rog wojska polskiego,kolo deptaku boguslawa.
M:"a dokladniej??"
Ja:"eee...."
kolo mnie stala jakas dziewczyna w stanie wskazujacym na spozycie.
dziewczyna:"ja wiem,ja wiem,daj mi telefon!!!"
[przekazuję telefon]
Dziewczyna:"sloneczkoooo.....przyjedz do alkoholi swiata..!"
***
dalszy ciag rozmowy:
dziewczyna:"a twoja matka wie,gdzie jestes...?"
:Ja:"no,tak"
Trelka/Paula[nad uchem]-"jej mama tez jest lebijka!!!!"
[ogolny smiech]
dziewczyna:(uwierzyla)"taaa...?no co ty..."
[jeszcze wiekszy ogolny smiech]
niestety nie mam pojecia,co dzialo sie dalej,gdyz poszlam do domu o wiele wczesniej niz przewiduje ustawa.zwazywszy na dzisiejsze opisy
Trelki i
Pauli ,bylo Duzo i Dobrze.
ech,zapomnialam napisac.poczawszy od piatku moje lewe oko utrzymuje sie niezmiennie w stanie oblesnym-spuchnietym.w zwiazku z czym po dzis dzien twarz moja nie nalezy do rzeczy mieszczacych sie w kategorii przyjemnych do ogladania.Pomaga korektor.I okulary przeciwsloneczne.te ostatnie wygladaja bardzo pospolicie.przeciez kazdy takie teraz nosi.ach, to porazajace,jesienne slonce.........
Link Dzisiaj mamy 25.października.2004 :: 18:13
Mon petit cadeau(0)
niedziela.mialam uczucie kompletnego deja-vu-takiego szczesliwego.
Olewajac spuchniete oko,poszlam razem z
Olka ,jej bratem i jeszcze paroma osobami do
Ducha .To jest taka grupa religijna.[nie smiejscie sie za glosno.]
najpierw kosciol,gdzie nie bylam od wakacji,pozniej mala salka,gdzie ostatnio bylam po....po pewnym zdarzeniu zwiazanym z panem R.[niewazne].
Olka i ja,ubrane na czarno,dekolty,ja-czarne okulary,.naokolo ludzie ubrani przecietnie od stop do glow,rozmowa z klerykami.normalka.
Nie potrafie powiedziec,dlaczego to wszystko tak dobrze mi sie kojarzy.a raczej-potrafie,jasne.kojarzy mi sie z wyjazdem do Borowika,malej lesniczowki polozonej w lesie. kojarzy mi sie z z paroma Pierwszymi Wydarzeniami.szalenstwem.ogniskiem,pocalunkami,niesamowitym zapasem alkoholu i gitara.
po zebraniu-spotkanie z
N.,ktora stwierdzila,ze w tych okularach wygladam jak mafioso.przeszlysmy przez jesienny park,zeby usiasc na stojacej w poblizu oswietlonej bramy lawce.I smialysmy sie,rozmawialysmy.bardzo chcialam przekonac Ja do wyjazdu do Borowika.plotlysmy przy tym jakies zabawne scenariusze["...hmm....trzeba bedzie wziac pokoje po obu stronach domu.." "uhm...otwierasz drzwi,one sie blokuja..wychylasz glowe:o nie,to znowu ty,idz juz stad!!!" ]pozniej opisywalam ognisko, i szron pomiedzy opadlymi liscmi..
bardzo chcialabym spedzic z Nia te cztery dni.cztery dni od rana do wieczora razem.razem robic sobie jedzienie,ubierac sie,patrzec jak wieczorem kladzie sie spac,chodzic po lesie,siedziec przy kominku,gadac,smiac sie,przytulac,calowac powoli i pospiesznie,czujac adrenaline,zeby nikt nie wszedl i nie zobaczyl.......widziec jej oczy na tle lasu,przezroczystozielone.
rozmarzylam sie-
rozstawalysmy sie w naszym stalym miejscu pozegnan,tuz kolo wielkiego drzewa.bylo juz ciemno.obok od czasu do czasu przejezdzaly samochody.a ja mialam tuz przy sobie jej sliczna,jasna,gladka twarz o przymknietych oczach."jak to jest....niby nie jestemy razem,a jednak myslimy o sobie...".po raz pierwszy od kiedy zerwalysmy slowo odwazylam sie poglaskac ja po policzku,trzymac na nim lekka dlon.[rezerwuje ten gest tylko dla niektorych].
odhcodzilysmy pare krokow w tyl:"uwazaj na siebie.."..po czym-spojrzenie,usmiech,i znowu,jak magnesem,przyciaganie.zaczynalysmy sie na nowo przytulac,calowac.
"niby nie jetemy razem,ale...." to"niby" i "ale" sprawia,ze wierze w dobre zakonczenia.
Link Dzisiaj mamy 27.października.2004 :: 22:14
Mon petit cadeau(1)
Egoiści.Czasem mysle,ze moi rodzice sa para najwiekszych pieprzonych egoistow,jakich wydal swiat.
wychodzi to z nich,kiedy jest zle.Kiedy wrzeszcza na siebie,nie przejmujac sie,ze jestem obok.Gdy slysze ich pelne zlosci,pretensji glosy,wykrzykujace przeciw sobie slowa,ktore bola.
prosza mnie o przysluge,a pozniej odbieraja jej wartosc.
wszystko im sie nalezy.
Jak to jest,zatykac uszy w kokonie koldry,nucic piosenke o coraz bardziej niespokojnym,zdyszanym ze strachu rytmie,zeby tylko nie uslyszec nic...?
jak to jest?
jak to jest....?!
jak to jest...[....]??
kazde z tych pytan ma inny odcien,inna przyczyne,ale wszystkie sa zwiazane suplem wspolnego tematu:
otoz dotycza ludzi,ktorych zna sie od-tak-dawna-ze-wczesniej-nie-mozna,ktorych sie kocha,...
.On,ktory spieprzyl mi psychike.Ona,ktora uczyla,jak wspolczuc.dziekuje.
bez spieprzonej psychiki bylabym mniej konfliktowa.Bez wdrozonego odczuwania-zycie byloby prostsze.
wiecie,to stara notka.ale,jak widac,nic nigdy nie traci na aktualnosci,o ile tkwi na tyle mocno,aby sie przypominac.temat przypominal sie wlasnie.teraz zapewne zyska swoj spokoj rzeczy opublikowanej i zbojkotowanej w ciemnosciach metalowych zlaczy intrnetowych korytarzy.skonczylam.Link Dzisiaj mamy 28.października.2004 :: 19:14
Mon petit cadeau(1)
Znalazłam na klawiaturze długą czarną rzęsę.szkoda,że to moja.
Przy odrobinie starań potrafiłabym sobie wyobrazić,że Ktoś tutaj bywa,kiedy za ostatnim domownikiem zamykają się drzwi.
wtedy Ktoś,soczysta Obecność,rozkosznie przymyka powieki leciutko jak woal zwinięta na poduszce,czesze iluzyjne włosy moim cętkowanym grzebieniem,kapryśnie znudzona przegląda książki,spyskuje się perfumami-każdego dnia innymi,zależnie od nastroju,który ma zmienny niby kierunek wiatru jesienią..
kiedy jest zła,przestawia drewniane tulipany w szklanych butelkach.
Kiedy niepewna-kosztuje wina porzeczkowego,wędrując po domu z kieliszkiem trzymanym za kruchą nóżkę i ustami stulonymi w pączek.. a kiedy chce porozmawiać,wąskimi palcami o szklanych paznokietkach malutkich niby odłamki stłuczonej bąbki gładzi szare klawisze ust komputera.
Czasem płacze,ale tylko przez chwileczkę.Wtedy po powrocie do domu znajduję biżuterię bardziej błyszczącą niż zazwyczaj bywa.
Kiedy powietrze pachnie świeżo skoszoną trawą,wtedy wiem,że otwierała okno.
Jest ze mną cały czas-pod kołderką myśli,pod prysznicem iluzji....i tylko czasami myślę,czy myślami można ściągnąć ku sobie widmo Kogoś-Kogoś,czy myślami można się owinąc naokoło czyjejś szyi jak ciepła wstążka,czy można zabrać Kogoś ze sobą i mieć?
można?naprawdę...?
2008
876543212007
1211109876543212006
1211109876543212005
1211109876543212004
121110
PlanetOutlesbijkaplotySSYuMedatabaseo ludziachstreetpeeperDublin!streets of warsawtak chodzą tam dalekothe sartorialistbańkakomikslistaMar.M.winneJ.L.BMP.uTube?zawartość niekwestionowanaukradnijmy muzykę.elegance in stupidity
(c) layout by Inez for
Szablony.Blogowicz